Trzcina, limnobium i piasek. Niewymagające akwaria.

Oh, Akwaria… 

W milionach odsłon, aranżacji, możliwości, pomysłów. Jednym z wyzwań przed jakimi staje akwarysta projektujący swój zbiornik jest wypełnienie przestrzeni. Strategii planowania przestrzennego użyć w wizualizacji trzeba, aby mniej więcej przewidzieć jak to wszystko wyglądać będzie, gdy już się rozrośnie. No i wypełniają. Jedni kamieniami, gałęziami, korzeniami, patykami, liśćmi, roślinami, niektórzy plastikiem i porcelaną. Inni łączą to wszystko. A najlepiej jak wygląda naturalnie, wtedy dobrać ryby, które dobrze będą się w danej ekspozycji czuły i wszyscy zadowoleni.
Jak pewnie pamiętacie w moich projektach głównym kryterium zbiornika jest prostota i wygoda obsługi, najlepiej z jak najmniejszą ingerencją. Wiele takich baniaków udanych mam za sobą. Jednak jak to z doświadczenia, po jakimś czasie każdy się znudzi… i szuka człowiek tego swojego ideału, i za każdym razem wydaje mu się, że już znalazł. Zastanawiałem się nad ‘’kostką’’ właśnie taką mało obsługową, a naturalną i z roślinami. Kombinowałem. ‘’Wypełnić przestrzeń’’. Rogatek, ten piękny i cudowny, lecz co 1,5 tygodnia trzeba było go podcinać od spodu i przesadzać od nowa. Światłożerny bardzo. Grzebanie w zbiorniku, stres dla żyjątek, a przecież ja grzebać chcę jak najmniej lub wcale. Nie dla mnie ‘’mokre łapska’’ chyba że raz na jakiś czas, odległy. Nurzaniec, ten zarastał wszystko a potem gnił, w dodatku przy wyciąganiu go z korzeniami wzniecając tony mułu. Same korzenie, ten zbiornik który widzieliście niedawno, ‘’opatrzyły’’ mi się. Chciałem znów zielono. No i tak sobie myślę – jaka roślina? Kojarzę, że są przecież rośliny powierzchniowe o długich, ozdobnych, powłóczystych korzonkach, no jak im tam… pistia, limnobium? Bardzo niedoceniane. Szukając aranżacji na nich opartej, trafiam na to zdjęcie. No ideał w praktyce. Grzebać pod wodą nie trzeba, jedynie co jakiś czas usunąć nadmiar z powierzchni, lekko nawozić i sobie jest. Korzeniami za jakiś czas dna sięga, tworząc gąszcz labiryntów, a rybom lubiącym haszcze co za różnica czy będzie to łagodny korzonek pistii, czy ulistniona łodyżka ludwigii?
I związki azotowe mocno pochłania, wodę w zdrowiu utrzymuje. Przestrzeń wypełnia. A mnie zastanawia, jak daleko jeszcze posunę się w akwarystycznym lenistwie? Bo były już zbiorniki tylko z kamieniami i piaskiem, strumienie moje ukochane oraz Tanganika.

4q9qgypixrn01

I na zbiorniczek w tym stylu się zdecydowałem, tylko na limnobium oparty. Bo korzonki krótsze, a z doświadczenia mojego wymagania ma mniejsze od pistii. Już czuję, że z daleka oryginalnie wyglądać to będzie  Takie akwarium nie musi się opierać wyłącznie na dwóch tychże gatunkach, są jeszcze salwinie, wgłębka, a dla lubiących dosadną egzotykę czerwono wybarwiający się filantus, o mniejszych korzeniach. Z delikatnymi patyczkami na dnie, niewielką warstwą piasku ( bo nie będziemy niczego sadzić) paroma suchymi liśćmi już takie akwarium zaczyna przypominać środowisko naturalne wielu gatunków, i komfortowe w obsłudze pozostaje. Delikatnie rozproszone, przyćmione światło wnikające przez warstwy bursztynowej wody, łagodny klimat czyni.

Pomysłów na tanie, proste i naturalne akwarium w przyrodzie można podpatrzyć wiele. Dwa razy zobaczyłem u kogoś zbiornik wykonany na naszej polskiej trzcinie, odtąd urokliwa wizja kawałka małego stawu, nie dawała mi spokoju. Jak to ugryzć? Wydawałoby się nic prostszego, nazbierać trzciny, przyciąć, powtykać, i heja. Tak wykonana aranżacja będzie okresowa, będzie mieć swoje wady i zalety. Długo kopałem już i w rozpaczy Internet aby najpierw czegoś się dowiedzieć, ten jednak milczał uparcie. Wychodzi na to, że nikt takich zbiorników nie robi. A przecież są tak proste i w gruncie łatwe do wykonania. Przyjazne wielu gatunkom ryb, które lubią lawirować po takim gąszczu. Niewątpliwie akwarium w takim klimacie przyciąga wzrok, stwarzając wrażenie, że podglądasz coś skrytego, bardzo na co dzień niedostępnego. Jeśli będziecie kiedyś nad jeziorem, z pewnością dostrzeżecie z brzegu przy trzcinach buszujące grupy małych rybek. To ich żywioł, i życiodajna strefa przetrwania. Tam jedzą i kryją się przed drapieżnikami. Taplają w poczuciu bezpieczeństwa. Jako, że informacji zbyt wiele nie znalazłem, sporo sprawdziłem w praktyce. Co też trochę rozjaśniło mi, dlaczego mimo ogólnej dostępności wspaniałej trzciny, mało kto decyduje się na akwarium z taką aranżacją. Mówimy o łodygach suchych, nie żywej roślinie.

P90520-203556

A ta łodyga, w przekroju składa się z warstw, zupełnie jak owinięty papier. Dość szybko potrafią odpadać. Zatem pierwsze kryterium na minus – trwałość. Zapomnijcie z trzciną raczej o krewetkach i ślimakach, które szybko przerobią ją na ‘’błotko’’. Mimo wszystko potrafią takie łodygi przetrwać parę miesięcy, nawet do roku, lecz po drodze objawiają się i inne trudności. Moje, nawet po nasiąknięciu i tonięciu podgniwały od spodu wypełniając się gazami, co powodowało wypływanie ich na lustro wody i układaj od nowa… Problem znika lub jest mniej dokuczliwy, przy odpowiednio głębokiej warstwie podłoża.

Inwazja…

W domu zaczęły pojawiać się dziwne stworki. Latające. Z początku nie kojarzyłem skąd, ale gdy razu pewnego uzupełniałem trzcinową aranżację kroiwszy kolejne porcje dekoru, z jednej z nich pokazały się jakieś ‘’jaja’’ a obok, wijące, ruchliwe larwy… czegoś. Aha. I tak naprawdę nie wiadomo co tam może zimować, a zdecydować się obudzić ku życiu w naszym ciepłym mieszkaniu. Takie ryzyko. Nie ma też trzciny co wyparzać, gdyż wtedy szybko się rozpuszcza. Można natomiast wymoczyć w jakimś preparacie odkażającym.

Zastępstwo – zamienniki?

Jest i dobra wiadomość. Kruchą i subtelną trzcinkę możemy zastąpić znacznie mocniejszą imitacją, bambus wytrzyma naprawdę sporo. I on mimo trwałości, ma swoje minusy. Przede wszystkim długo się nasącza, aby zatonąć. Pamiętam, po 2 miesiącach kiszenia patyków we wiadrze, wywierciłem od spodu i na bokach dziurki, aby proces przyspieszyć. I dopiero zaczęły tonąć. Można też pobawić się i stworzyć ‘’makietę’’ przytwierdzając sylikonem bambusy do jakiejś dykty, przysypać piaskiem. Nie będą wypływać, co też im się zdarza. Kijki bambusowe można kupić w wielu sklepach ogrodniczych, roboty jest trochę z piłowaniem. Po wszystkim można dołożyć do akwarium same suche liście trzcin, te dodadzą ogromu naturalności w wygladzie. Ważne by pierwszy plan zostawić wolny, tu ryby będą zachwycać nas swoim pięknem, a w razie co czmychną sobie do tyłu. Gdy podziwiać drobne gatunki ”ławicówek” lawirujące stadem wśród łodyg, widać wówczas, że są do takich miejsc wręcz stworzone.

Zobaczcie sobie piękny przykład akwarium z trzciną, może nie aż tak łatwego w utrzymaniu, jednak czarującego w swej naturalnej prostocie. Urzekło mnie po całości. Wykonane zostało przez polskiego akwarystę, na konkurs Biotope Design Contest 2019.  Mamy i swoje biotopy, gotowe inspiracje do podpatrzenia podczas wędrówek i włóczęg. Czasem nawet polny rowek, krainy odsłoni zachwycające.

https://www.youtube.com/watch?v=Frm1wwrb0Hs

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s