Krewetki ”Red cherry” w akwariach tradycyjnych.

Dobry to,tani dodatek do pizzy…ale nie tylko. Jako, że goszczą już u mnie jakiś czas opiszę nieco, co zaobserwowałem.Dla doświadczonych kreweciarzy będą to informacje ”nic nie wartne” oraz mogą się z nimi nie zgadzać, czy też nawet przerazić, tak więc standardowo już zawodowych kreweciarzy uprasza się o nie czytanie tego wpisu 🙂
Przez wielu już nie docenianie, bo przecież, mamy do dyspozycji tyle drogich odmian barwnych, oraz dużo droższych Bee, że pospolite ”redki” bywają i pogardzane. A przecież zachowują się tak samo, jak ich bardzo drogie i kolorowe siostry.
Krewetka red cherry przedstawia swą osobą dość pocieszny widok, czarne oczka,długaśne ruchliwe czułki-wąsiki, do tego odnóża. I to aż 3 rodzaje! Każde służy czemu innemu, te pierwsze tzw szczypczyki albo nożyczki jak niektórzy wolą. Tymi to łapkami chwytnymi krewetka pobiera pokarm. Drugi rodzaj odnóży służy krewetce do przemieszczania się po powierzchniach stałych, korzeniach, kamieniach ,gałązkach ,roślinach. Trzeci rodzaj natomiast do pływania, co wygląda bardzo śmiesznie jeśli ktoś nigdy tego nie widział. Chociaż wychodzi im to całkiem z gracją. Odnóżami tymi krewetki samice wachlują też jajeczka.

09

O zachowaniach.

W zasadzie cały czas żerują, czyszczą czułki, czasem pływają lub chodzą po korzeniach, roślinach. Ewentualnie kopulują. Można się pośmiać kiedy krewetka dosiada czasem sunącego po szybie ślimaka i tak sobie jedzie… Kiedy się czegoś przestraszą potrafią bardzo szybko ”skoczyć” w dowolnym kierunku . Moje są bardziej aktywne chyba w nocy, nie wiem ,może to normalne. A może przychodzą do karmy dla otosków którą wrzucam po zgaszeniu światła.

Żywienie.

I tutaj dochodzimy do pierwszego dużego plusa na korzyść red cherry. Zjedzą praktycznie wszystko co jest materią organiczną. Od karmy do ryb ,po martwe ryby i przynajmniej nie rozchorują się bo nie chorują na ”rybie” dolegliwości ,mogą być co najwyżej nosicielami. Są dwie szkoły żywienia krewetek, jedni uważają że nie należy ich niczym dokarmiać bo mają w akwarium pod dostatkiem karmy, inni, że należy podawać specjalne pokarmy. Fakt faktem że w obu szkołach red cherry egzystują i rozmnażają się. Jedzą dosłownie wszystko ale najlepszym wyborem będą pokarmy roślinne, np suchy liść dębu, orzecha, liść pokrzywy, skrzyp polny, suszony banan jabłko oraz sporo można poeksperymentować z innymi owocami czy warzywami. Zwracajmy tylko uwagę, czy nie są pryskane, jak i nie trzymajmy takich resztek długo w akwarium. Dlatego wyżywienie ich nie przedstawia żadnych problemów i kupowanie pokarmów można sobie całkowicie odpuścić. Inni uważają że muszą mieć specjalistyczne pokarmy. Na pewno w naturze też mają, ich miłośnicy siedzą i tam dorzucają im specjalne pałeczki by nie głodowały biedne…O, chwila RC nie występują w naturze jako ta odmiana. Oczywiście kupno pokarmu jest wygodniejsze niż samodzielne suszenie. U mnie w ”krewetkarium” nie zwracały uwagi na żaden specjalistyczny pokarm ,natomiast żerują na suchych liściach i korzeniach. Na wszystkim można zrobić więc pewne firmy zwęszyły interes i wzięły się za produkcję ”jedynych najlepszych i najbardziej naturalnych” pokarmów dla krewetek. Uśmiałem się bardzo czytając ich poetyczne opisy:
” Liście orzecha posiadają duże zdolności przeciwzapalne, bakteriobójcze, grzybobójcze, przeciwrobacze w akwarium przyjmują role naturalnego antybiotyku. Nasze liście są młode i oprócz działania prewencyjnego na wodę , służą po namoknięciu jako pokarm dla krewetek.”
Oczywiście wszystko to po części prawda, ale zrozumiałem dlaczego moje krewety nie ruszały wrzucanych podobnych specjałów. Po prostu całe to akwarium, aż ‘’kipiało’’ od pokarmu dla nich który można normalnie kupić, było to w stylu black water a więc miały tam liście dębu, orzecha, buku, szyszki olchy, cienkie gałązki z osadem na których cały czas żerują.

krewetka-red-cherry-neocaridina-davidi-var-red-10

Warunki i utrzymanie:

Tutaj kolejny plus dla red cherry ,zadowolą się już bardzo małym akwarium 10-30 l ,choć spotykam się z opiniami, że i tyle to stanowczo za mało, pomimo, że wszystkie krewetkaria robione są właśnie w tych rozmiarach. Osoby te, za pewne nie wiedzą, że w naturalnym środowisku dzika ich odmiana żyje w dużym zagęszczeniu a do dyspozycji ma same kamienie i korzenie ,z bardzo małą ilością roślin.Tak więc ”roślinniaki” czy ”mcharia” nie są najwłaściwszym środowiskiem dla red cherry i nie wiem kto to wymyślił-rozumiem zielone cieszy oko i podoba się. Co nie zmienia faktu, że krewety lubią na roślinach i we mchach buszować.  Inna sprawa że można wyszukać i takie opowieści :  ” Kupiłem filtr kubełkowy używany, 2 dni stał zalany ,po czym otwieram a tam żywe krewetki, co robić?” To jak najbardziej możliwe. Czytałem też na pewnej grupie,  że niby żyja dziko w zalewie szczecińskim i przezimowują. Osoby twierdzą że o każdej porze roku poławiają je tam sobie do hodowli. Być może chodzi o jakiś inny gatunek. Nie wiem co tym myśleć ,bo według internetu red cherry tolerują temperatury od 18 do 24 najlepiej. Z moich obserwacji, aktywność spowalniają przy 15, a giną przy 10. I nie, nie męczyłem krewetek aby to sprawdzić, znajomy kiedyś transportował autem zimą, i zmierzył temperaturę.  W filtrach, jeśli się tam zostaną żyją sobie wcale nie najgorzej. Zawsze przy czyszczeniu wylatuje mi sporo żywych.

Inne obserwacje.

U mnie krewety były chyba, we wszystkich możliwych akwariach jakie robiłem. Ich zachowania w tych zbiornikach pozwoliły mi zweryfikować ‘’wiedzę internetową’’ odnośnie błyszczących i wypucowanych zielonych cudeniek z full techniką, jakoby te stworzonka według niektórych potrzebowały do szczęścia. Wstrząs pierwszy – nie lubią one mocnego oświetlenia. W jednym akwarium każdego poranka następował ten sam rytuał – zapalenie światła, co skutkowało odskakiwaniem spłoszonych kreweciątek w różne strony, i szukania sobie ciemniejszych kryjówek. Jeśli oświetlenie było rzeczywiście mocne, jakoś mniej pokazywały się na przestrzeniach, wybierając miejsca zacienione. Dopiero po zapaleniu słabego oświetlenia wieczornego stawały się bardziej aktywne. Dały nawet radę w Tanganice z muszlowcami wielopręgimi, gdzie jednak cały swój czas spędzały na gąbce od filtra.
Ale najlepiej, prowadziły mi się w akwariach typu Czarnych Wód. Słabe oświetlenie, mnóstwo rozkładającej się materii organicznej służącej im za pokarm, widocznie to powodowało booom rozmnażania. Zawsze po iluś miesiącach funkcjonowania takiego akwarium miałem niezliczone ilości kreweciej drobnicy, a samiczki cały czas nosiły jajeczka. Dodam, że wtedy też prawie niczym ich nie dokarmiałem. W obecnym akwarium w typie strumienia, mimo, że żyją sobie już długo, rozmnażają się o wiele mniej. Być może, ma tu też udział niższa temperatura wody. Można zobaczyć je pod tym linkiem.

Mini strumień – niskobudżetowa akwarystyka środowiskowa

Co do połączeń z rybami, uważam, że szczęśliwa krewetka nie powinna ich znać. Nawet jeśli jakiś gatunek nie interesuje się nimi, to i tak przypadkiem zbliżenie się rybki powodować może reakcje obronne i odskoki. Pamiętam, jak do swojego strumienia wpuściłem kiedyś eksperymentalnie grupkę Danio, które zjeść ich nie mogły, ale nieustannie podskubywały. Krewety znikły mi z widoku na ponad tydzień, tak długo jak gościły ryby. Innym razem, byłem świadkiem jak podrastający narybek gupika w kostce, już próbował atakować i zjadać mniejsze od siebie sztuki.
Zdarza się, że przez obecność ryb krewetki częściej wyskakują z nie przykrytego zbiornika. Nie wiem czy dobrze robię, ale jako, że obawiam się takiego malucha zgnieść, zawsze, gdy zdarzało mi się taką krewetę zobaczyć na czas, podnosiłem za czułki i przenosiłem do zbiornika. Od kiedy nie mam ryb, ‘’zjawisko’’ nie występuje.
Muszę też zauważyć, że dużo lepiej radzą sobie z nurtem wody, i poruszaniem po śliskich gładkich kamieniach, niż np. raczki CPO. Nie widzę, by sprawiało im to jakiś szczególny problem.

dsc_3611-1
Na czarnym podłożu i w dużej grupie prezentować się będą najpiękniej, choć nie pokażą nam całości swoich możliwych zachowań. Prawdziwe oblicze Red Cherry ukazuje dopiero w dzikim akwarium, gdzie ma możliwość wspinać się, pływać, ukryć. 

Należało, by jeszcze wspomnieć o sprawach wody. Jako, że nie badam u siebie parametrów, to jednak pamiętam, że w akwariach typu BW miewały problemy przy zrzucaniu wylinki, pancerzyk nieco odstawał, i bywało tak ileś dni, zanim nastąpiła całkowita wylinka. Wysnuwam więc nieśmiały wniosek, że bardziej miękka i zakwaszona woda, nie do końca im służy.

No cóż, zwierzaki te mogę polecić czy jako uzupełnienie, ekipę czyszczącą, albo głównych mieszkańców zbiornika. Ich niesamowita plastyczność pod względem środowiska, pocieszne zachowania do obserwacji, odporność, prostota utrzymania sprawiają, że są one doskonałym wyborem w akwarystyce niskobudżetowej. A na pewno będą dobrym wstępem, do ewentualnego rozpoczęcia krewetkowej przygody.
Więcej informacji odnośnie krewetek tkwi w odmętach Internetu, i tylko czeka, aby zostać przeczytane 🙂

china_habitat_bee_shrimp
Jako ciekawostka, podobno naturalne środowisko krewetek Bee. Na blogu zamieszczone jest też kilka filmów ze środowisk różnych gatunków odmian dzikich. 

 

7 myśli w temacie “Krewetki ”Red cherry” w akwariach tradycyjnych.

  1. Grandes pisze:

    Posiadam ów krewetki razem z rybami i czują się dobrze:) A nawet powiedział bym że doskonale, w baniaku : górami mozaikowy, rhostodamus, neon inessa, rozbora Galaxy, kiryski spiżowy i pstry, otoski i ampularie. Ryby nie przejmują się sobą ani krewetkami, dwa razy w zauważyłem jakby gurami uszczypnelo krwewtke ale bardziej wyglądało to jakby zrobiło to z ciekawości, albo odniosło wrażenie że to cosik do żarcia, krewecia odskoczyła i na tym się kończyło zbliżenie. Zacząłem od kilku sztuk jest ich tyle że o k… A kilka razy już je wydawałem. Światło 0,4 W/L nie robi to na nich żadnego wrażenia, pływają między rybkami i w dzień i w nocy. Co prawda rano po włączeniu oświetlenia troszkę się płoszą ale tylko na chwilę. Malutkie, młode znaczy zauważyć można tylko w nocy, gdy się troszkę po świeci latarką to uciekają w popłochu przed światłem. Akwa low tech, albo bym powiedział nawet sraj tech 🙂 Piękne stworzonka i niesamowicie pożyteczne.

    Polubienie

    • Akwarysta Tradycyjny pisze:

      Hm, czy się czują dobrze. Też miałem z rybami bardzo długo, a obok krewetkarium bez ryb. Różnicę w swobodzie zachowania da się zauważyć istotną. Chyba, że masz jakiś mega busz, i krewety hasają w swoim świecie z dala od ryb:) Nie mówię, że połączyć się nie da, bardzo wielu ludzi tak robi i ma. Ja miałem nawet przez jakiś czas z brzankami, największe wytrwały, ale nie pokazywały się za dnia. Jednak jestem zwolennikiem trochę innego wykonywania akwarystyki, czyli najpierw dobro stworków. Jeśli dobrze karmisz, to też ryby się mniej interesują. U mnie np nawet neony skubały krewety, i z początku odskakiwały, a z czasem się przyzwyczaiły i przestały reagować. Jednak przy głodzie nawet neony polowały mi na młode.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s