Bo pan w sklepie tak mi doradził.

Dziś jeden z tematów, który niczym pory roku, cyklicznie powtarza się w pętli czasu, niezmiennie powodując ‘’gównoburzę’’ na forach i grupach akwarystycznych. Piszę tego posta i ku przestrodze, i w nadziei, że o jakiś ułamek przyczyni się to do mniejszego % występowania takich sytuacji.

Ostatnio napisała do nas jedna pani z problemem w akwarium. Zazwyczaj przewija się cały czas to samo – a to jakie rybki mogę mieć, jakie akwarium dla bojownika, jakaś choroba, w większości przypadków wszystko to co można sobie w kilka minut sprawdzić w Internecie. Na takie wiadomości nie czuję się zobowiązany odpowiadać, gdyż zakładam, że jeśli ktoś pisze do mnie przez facebooka lub maila, to dostęp do Internetu jednak posiada. Tym razem było inaczej , prośba pomocy dotyczyła glonów, a to jak wiadomo kataklizm w akwarium… Mówi, ten, kto dolewa czasem nawozy, by glony mu wyrosły J No ale do sedna, już pobieżne zerknięcie na załączony w przesłanym mi zdjęciu fragment akwarium zaniepokoił mnie. I bynajmniej nie z uwagi na bujne krasnorosty siedzące wesoło i gęsto na liściach wetkniętych tu i tam w koszyczkach jeszcze sklepowych, w gruby żwir.

4961539

Wiedziony przeczuciem pytam o obsadę i litraż, na co otrzymuję odpowiedz:

50 litrów, bocje, brzanka rekinia, 3 ‘’glonojady’’ 1 gibiceps, jakieś tam bystrzyki, 2 grubowargi dwubarwne….  ‘’Wesoło’’, myślę.  Otrzymałem jeszcze informację, że jeden ze zbrojników jest agresywny (no ciekawe dlaczego) . Nawet już nie chcąc się denerwować nie pytałem o filtrację itd.

Nie chcę w żaden sposób oceniać tej pani, ani jeśli to czyta, nie chcę by traktowała to jako jakiś atak osobisty. Takich historii z podobnym przebiegiem i scenariuszem przewija się mnóstwo i ja do nich już dawno przywykłem. Czynnik który powoduje, że ryby kończą w takich karcerach jak kończą, jest zasadniczo jeden główny, a nie jak chciała by wiedzieć większość zazwyczaj hejtujących, czyli ‘’okrutna sadystka dla własnej zachcianki męczy ryby w za małym akwarium’’. Chyba każdy z nas to przerabiał , na jakimś etapie, i ja w dzieciństwie traktowałem rady panów i pań z zoologa jako prawdy objawione , no bo przecież na logikę – skoro tam pracują, to się znają prawda? Idziemy do jakiegokolwiek sklepu, nie musimy się na wszystkim znać, i liczymy na poradę fachowca z branży. Pal licho, gdy sprawa dotyczy np. mebla kuchennego, który posłuży nam kilkadziesiąt lat, i co najwyżej może nam się potem kolorek nie podobać czy drzwiczki będą skrzypieć. Co innego, gdy sprawa dotyczy żywych stworzeń. Pani bohaterka tej opowieści oczywiście pierwsze kroki po ratunek z glonami skierowała znów ku sklepowi zoologicznemu, gdzie pewnie ten sam pan, który sprzedał i polecił jej tą obsadę do akwarium 50 litrowego, tym razem genialnie i naturalnie polecił jakiś chemiczny środek przeciw glonom…i w taką ‘’akwarystykę’’ z problemami można, by się bawić w nieskończoność, ku uciesze drobnych sprzedawców z małomiasteczkowych sklepów zoologicznych.  Jak ktoś uczestniczy w facebookowych grupach akwarystycznych , pewnie nie raz był świadkiem sytuacji, kiedy nowo dodana osoba dziękuje za przyjęcie, po czym chwali się swoim akwarium. Jeśli wygląda ono jak w opisie powyżej, leci wtedy hejt, gromy, oburzenie, po czym jeszcze szczęśliwa 5 minut temu osoba ze znalezienia podobnych sobie hobbystów, przybita, również oburzona, czy co kto tam odczuwa, opuszcza w pośpiechu nie przyjazne środowisko. No chyba, że zdąży opowiedzieć historię o panu ze sklepu, przełknie gorycz, i … jest reformowalna.  W całej historii dla mnie najbardziej przykre jest to, że nasza bohaterka po pomoc zwróciła się dopiero, gdy zaczęły jej przeszkadzać wizualnie glony, bo jak się dowiedziałem, ryby przebywały w tych warunkach , uwaga – 5 lat. Oczywiście, mogła też nie mieć pojęcia o tym co im zafundowała, no bo przecież pan ze sklepu nic nie wspomniał, i sam takie dobrał.

garra-rufa-er

Większość już pewnie rozgryzła co prawdopodobnie było przyczyną powstawania bujnych glonów, mianowicie przegęszczenie dużych i rosnących ryb, w tak małej przestrzeni, które produkowały duże ilości produktów przemiany materii, czego nie był w stanie przerobić nie wystarczający filtr, a co wykorzystywały sobie radośnie glony. I chyba one w tej przypowieści były najszczęśliwsze…. Osobie zaleciłem w taktowny sposób poszukanie nowego domu rybom, czy to zrobi nie wiem.

Geneza tego typu sytuacji jest jedna i zazwyczaj niezmienna – mityczny pan lub pani w sklepie zoologicznym, który polecił. A ludzie…jak to ludzie  idą i kupują rybki bo takie im się akurat podobają i to jedyne kryterium doboru, a sprzedawca ma gdzieś do jakiego akwarium trafią. Co nie znaczy, że oba te zachowania pochwalam, ale tak jest.
Teraz pytanie, kto tu jest winny, kogo ‘’gnoić’’? Ja bym winą w 80% obarczył sprzedawcę, gdyż często z premedytacją lub ignorancją wciskają ludziom ryby, byle sprzedać, bez żadnego wywiadu środowiskowego. Często robią to cynicznie, ale równie często ich wiedza nie jest tak obfita, jak potrzebowali by tego klienci. Bywają osobami które są znudzone swoją pracą i setnymi pytaniami o to samo, jak i dobierane są osoby bez doświadczenia w akwarystyce, bo w końcu to handel, a oni mają sprzedawać.  Tak, że traktowanie pań i panów z zoologa jako doradców to bardzo często błąd, który prowadzi do wielu akwarystycznych tragedii, a w konsekwencji nie przyjemności, zrażenia do hobby itp. Oni wcale nie muszą mieć wiedzy, by w zoologicznych sprzedawać, nie muszą być nawet sympatykami akwarystki. Zamiast tego dominować może ”wiedza handlowa” czyli co i jak mówić, jakich przekręconych nazw ryb używać, by sprzedać.  Taka przypadkowa osoba całe życie wierzyła swemu sprzedawcy– który ma przecież pod opieką tyle akwariów i rybek, no to musi się znać! Przychodzi na grupę akwarystyczną, gdzie okazuje się, że wszystko dotychczas robiła zle, i jeszcze maltretowała ryby. Naprawdę, może być wstrząs.  Pozostałe 20 % to ignorancja ludzi, którzy myśląc sobie, że akwarystyka to ‘’trzymanie rybek w akwarium’’, przez tyle czasu nie poświęcili nawet minuty, by poczytać coś o swoich podopiecznych. Albo zrobili, to i olali. Poza ślepą wiarą w dobre intencje chcących zarabiać na nas sprzedawców, wypadało by czasem zastanowić się, zwłaszcza , gdy problemy w zbiorniku trwają i trwają, a stosowanie się do ”rad”pana nakręca spiralę powodując kolejne. Skoro cały otaczający nas w życiu handel, biznes, ukierunkowany jest na to, by wcisnąć nam swoje produkty i na nas zarobić, dlaczego w akwarystyce miało, by być inaczej? Bo ryby? Nie bądzmy naiwni.

11264857_148062555532109_6919281297446065250_o

Aby było sprawiedliwie, muszę tu powiedzieć, że nie wszyscy sprzedawcy są tacy, ani nawet sklepy. Są ludzie, którzy swoją pracę traktują z pasją i zaangażowaniem, a każdego klienta indywidualnie, oraz żywo interesują się tym co mamy w zbiorniku, udzielają cennych rad, gdzie w rozmowie obie strony dowiadują się nowych rzeczy. Są takie sklepy i miejsca, bywałem w nich.   Jednak w przeważającej większości kończy się i bywa jak w opisanym powyżej.

Najważniejsze pytanie – co my akwaryści możemy zrobić, by temu przeciwdziałać?

Warto chyba przy okazji czytania takich opowieści, zapytać o nazwę sklepu. Następnie, spróbować się skontaktować, i powiedzieć, co robią nie tak, a co nam się nie podoba. Zobaczyć czy będzie poprawa. Przecież o jakości usług decydują zadowoleni klienci…No, i tak są zadowoleni po kupnie każdej nowej rybki, którą dobierze im ‘’fachowiec’’. Następnie bojkotować takie sklepy… tylko w skali lokalnej, nie za wiele to zmienia, bo zawsze znajdą się osoby, które zawędrują tam z doskoku, i będą robić zakupy. Ja myślałem, o stworzeniu czegoś takiego jak ‘’Czarna lista sklepów akwarystycznych i zoologicznych’’ , które oceniane pod wieloma kryteriami, gdyby wykazały się wyjątkową hardością, mogli byśmy na takiej liście wspólnie umieszczać. Należało, by to jednak stworzyć w porozumieniu z wieloma forami i stronami poświęconymi naszemu hobby, wymaga to szerokiej współpracy i wielu rozmów. A zawsze, ktoś tam się może nie zgadzać. W każdym razie temat pozostawiam otwarty, gdyby pojawiły się jakieś osoby zainteresowane. Któż zadba o to hobby, o ryby, by takie historie wydarzały się jak najrzadziej, jeśli nie my sami?

dsc06217

2 myśli w temacie “Bo pan w sklepie tak mi doradził.

  1. Adam Okuń pisze:

    Przypuszczam że przepis na kluski śląskie znalazłaby w 20 sekund. Przepis na maseczkę z ogórka też. …tylko o akwarium się szukać nie chciało jak do głowy wpadł pomysł na zbiornik bo sąsiadka ma i fajne to to. Sprzedawca tylko wykorzysta głupotę.

    Polubienie

  2. On pisze:

    Jest taki sklep do którego chodze i kupuje czasem coś ale jak się dowiedziałem że jedyna osoba która tam pracuje i naprawdę wie bardzo dużo z praktyki bo sam jest akwarystą odchodzi bo zarabia tyle samo co idiota który nawet ryb nie odroznia w swoim sklepie to się zagotowalem i zacząłem szukać innego sklepu bo u idioty nic nie kupię sklep Rekin w Bolesławcu

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s