Bóg się rodzi, karp umiera.

 

1398123965_7cbhw3_600

Jak co roku, ten wpis jest boleśnie aktualny. Biorąc odpowiedzialność za zasięg bloga, strony na fb, staram się zawsze w okresie okołoświątecznym podejmować tematykę hodowlanych karpi, które bynajmniej radosnego powodu do świętowania nie mają. A warunki ich transportu i sprzedaży urągają często wszelkim standardom. W tym roku działamy nieco szerzej, tworząc wydarzenie na facebooku, które ma charakter informacyjny. Kto mnie już zna i kojarzy,nie będzie się takim postom dziwił.

Zbliża się ten dla wielu upragniony najradośniejszy okres w roku – święta Bożego Narodzenia. Czy jednak dla wszystkich jednakowo to czas radosny ? Okazuje się, że nie – w polskiej tradycji, od niespełna 100 lat panuje zwyczaj ,już wręcz rytualnego spożywania karpi. Niegdyś nie stanowiło to jakiegoś etycznego problemu, człowiek jadł ryby, które wyłowił sobie z rzek i jezior, niekoniecznie musiał być to karp . Obecnie jednak mamy to czynienia ze zbiorowym szaleństwem, w imię fałszywie pojmowanej tradycji –wszak tworzymy ją my ludzie, a działa to tak, że po czasie przyjmuje się bezdyskusyjnie w zachowaniach ludzkich . Czym jest tradycja? Gdzie indziej uważane, jest za normalne i święte okaleczanie młodym dziewczynkom narządów płciowych bez znieczulenia, jeszcze gdzie indziej rytualne zjadanie współplemieńców. Nie zawsze więc ‘’Tradycja’’ oznaczać musi coś dobrego czy godnego kultywowania – są takie, których jak najszybciej powinniśmy się wyrzec, jeżeli jako ludzkość chcemy iść do przodu w rozwoju osobistym. I z wieloma ”tradycjami” na przestrzeni wieków tak też się stało. Jestem z reguły tolerancyjnym człowiekiem, czy do orientacji lub wyznawanych poglądów społeczno – politycznych, jednak moja tolerancja kończy się tam, gdzie zaczyna niepotrzebne cierpienie niewinnej istoty. Kto mnie już zna, nie będzie się dziwił temu wpisowi, w zeszłym roku napisałem coś podobnego.

z6088332Q,Przypadki-niehumanitarnego-traktowania-karpi--np--

Ryby czują ból i wszelkie niedogodności , reagują i dają wyraz temu swoim zachowaniem. Inne z kolei wykazują cechy inteligencji, uczą się pewnych rzeczy, rozpoznają opiekuna , czy nawet dają się głaskać. Odczuwają strach, każdy akwarysta widział spłoszoną ławicę, czy przypadkiem uderzył w szybę, reakcja ryb jest natychmiastowa – zależnie od gatunku wyskakują, nurkują, gwałtownie przyspieszają Oczywiście zależy to od gatunku. Karpie przeznaczone na nasz stół, łatwego życia nie mają. Powiedziałbym, nawet, że to jakiś tragiczny żart, horror – jak nisko możemy upaść, by w imię fałszywych przesłanek zgotować komuś takie piekło, i tylko dla zaspokojenia zachcianek kulinarnych. Jak można było tak spłycić, i wypaczyć radosne święta? Karp hodowlany, od początku tuczony jest wysokokaloryczną karmą by szybko nabrał masy, do tego antybiotyki i hormony. Od początku trzymane są w przerybieniu, co to oznacza, nie muszę akwarystom tłumaczyć. Ciągłe podtruwanie się własnymi produktami przemiany materii. Dalej, choroby, owrzodzenia, odpadanie łusek, jątrzące rany, objawy bywają rozmaite. W miarę dorastania jest już tylko gorzej, sporo z ryb ginie, zanim osiągnie masę do sprzedaży. Kiedy lądują w sklepowych akwariach i basenikach, zaczyna się kolejny etap gehenny. Oczekiwanie na śmierć przez uduszenie – jeśli nie w zbiorniku, w którym cały czas  brakuje tlenu, to w foliowej reklamówce przez wiele godzin. Plus szok termiczny i nawał przerażających bodzców, kiedy transportowane są w foliowych siatkach do domu. Tam po wpuszczeniu do wanny – znów szok, zimna, chlorowana woda ryba oczekuje smutnego końca ku uciesze biesiadników. Zbiornik sklepowy, w którym przebywają jest zazwyczaj niefiltrowany, i ryby cały czas podtruwają się własnymi odchodami. Spróbujcie sobie założyć szczelnie taką foliówkę na głowę, by mieć porównanie uwaga – umieramy dużo szybciej. Przybyły na świat tylko po to by przedwcześnie umrzeć w imię chorej tradycji lub czyichś kulinarnych zachcianek. Taki ogrom cierpienia, masowy, niepotrzebny w 1 dzień. Który to ”reklamowany” jest jako dzień współczucia,pojednania,aby był inny niż wszystkie dni w roku.
Ryba cierpi w ciszy, w milczeniu. Dlatego tak wielu z nas nie zwraca na to uwagi. Niemy krzyk,walczącej o oddech istoty. Możecie mi wierzyć lub nie, zajmuje się rybami ponad 20 lat, wiem co piszę.

karpie-ze-zgierza-czyli-nasz-wigilijny-prezent-1324717311_karpie-600x416

Jestem Akwarystą – kocham ryby, są moją pasją, opiekuje się nimi i staram stworzyć jak najlepsze warunki. Dlatego nie zamierzam w żaden sposób im szkodzić, ani fałszywie dzielić, na te którymi to pieczołowicie się opiekuje, a inne nie wiedzieć czemu miałbym gnębić. Towarzyszą mi w życiu codziennym, uczestniczą w radościach, troskach, i porażkach – są moimi przyjaciółmi. A przyjaciół się nie zjada. Do Was Kochani apel o refleksję . Ludziom pokój, a karpiowi woda.

OKRUCIEŃSTWO W IMIĘ BOGA.

Boże Narodzenie
Karp, uważany za część świętej wigilijnej tradycji, pojawił się na polskich stołach z musu. I został. Warto go w końcu zastąpić czymś smaczniejszym i zdrowszym.
Wigilia bez karpia? To niemal świętokradztwo. Czy na pewno?
Detronizacja karpia wcale nie byłaby sprzeczna ze staropolską tradycją.

Karp zaczął królować w Polsce niepodzielnie na wigilijnych stołach dopiero w czasach powojennych. Był najtańszą i najłatwiejszą w hodowli rybą, a więc mógł zaspokoić zapotrzebowanie wigilijne w czasach, kiedy o żywność nie było łatwo.
Już w 1948 r. ówczesny minister przemysłu Hilary Minc, zagorzały komunista i zwolennik gospodarki nakazowo-rozdzielczej, rzucił hasło „karp na każdym wigilijnym polskim stole” i zainicjował tworzenie Państwowych Gospodarstw Rybackich.

Hodowle rosły więc jak grzyby po deszczu, choć i popyt był taki, że wciąż nie nadążały z produkcją. Dzisiaj polskie gospodarstwa rybackie produkują ponad 20 tys. ton karpi rocznie (najwięcej ze wszystkich ryb hodowlanych w naszym kraju), olbrzymią większość zjadamy w Wigilię. I to właśnie hodowcom karpi najbardziej zależy, aby podtrzymać wigilijną pseudotradycję.

W okresie przedswąitecznym traci zycie podwójna ilość zwierząt tylko i wyłącznie dla pieniędzy i dla swiątecznego biesiadnika. Dla 3 dni Swiąt Bożego Narodzenia ( !!!)
DUŻO , SZYBKO i TANIO .

Czy jesteś bogatszy choć trochę szczęśliwszy czy szlachetniejszy dzięki całej tej śmierci, bólowi i zniszczeniu ?
A podobno jesteśmy zdolni do zaawansowanych uczuć….

karpie1

Święta, święta. Będzie….. krwawy bal…..

W rytm tkliwych dzwoneczków…
Sposób w jaki spędzamy święta jest według wielu rodaków naszą tradycją. Tradycję należy pielęgnować i dbać aby pozostała niezmienna. Na tym polega przecież rola tradycji.

Więc tradycyjnie najpierw należy się kisić kilka tygodni czy miesięcy w domu aby uzbierać na święta. Potem należy stoczyć kilkudniową batalię w zatłoczonych sklepach czy supermarketach, na parkingach i w korkach aby wszystko co zaoszczędzone wydać na prezenty, wódę, wałówę i karpia, ciągle wszystkim wokół powtarzając ze szczerym uśmiechem „wesołych świąt”.

W Wigilię należy walić karpia w łeb czym popadnie, tak długo aż odda ostatnie tchnienie. Robić zakupy, gotować, piec i smażyć udręczone , chore i zamordowane zwierzęta przez cały dzień i zasiąść wreszcie do stołu aby pod płaszczykiem miłości i wzajemnego poszanowania zacząć żreć i chlać jeść i pić.
Proces należy powtarzać codziennie, co najmniej przez trzy dni.
Na koniec świąt należy wyrzucić do śmieci (ogromny) nadmiar (już zepsutego) jedzenia, popsutych zabawek i opakowań po prezentach i czekać (z bólem głowy i pustym portfelem) do „sylwestra”.

A wszystko po to aby tradycja pozostała niezmienna jak na tradycję przystało. A to, że OKRUTNA, bezsensowna? Nie ma znaczenia …
Zwierzęta są jak my – czują i cierpią. Czy to rzeczywiście potrzebne, by święta były udane?

58b380d4cdf859aacc62244be50786a3

Boże Narodzenie wolne od okrucieństwa.

Cytat ze strony   Okrucieństwo Narodów Świata

Link do wydarzenia na facebooku. 
https://www.facebook.com/events/224190528025083/

Film o karpiach. W akcję włączyli się też aktorzy, piosenkarze i celebryci.

Cała prawda o rybach. Polecam szczególnie tym, którzy uważają, że jedzenie ryb jest dzisiaj zdrowe…

Jedna myśl w temacie “Bóg się rodzi, karp umiera.

  1. oriolus pisze:

    To okropne co dzieje się z tymi rybami. Ja od dzieciństwa nie jadam ryb.Nawet w Wigilię. Ale moja mama je uwielbia. Co roku kupuje karpia i żywego w reklamówce wstawia w wiadrze na balkon na 2 dni.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s