Sposób na glona – Clithon Corona

9cb9f5538ec2becfae491b76a452d6ca

Pamiętacie pewnie inny tekst, w którym polecałem Wam zamiast otosków ślimaki Military Helmet, jako, że Otosy pochodzą głównie z odłowu, a my jako świadomi akwaryści unikamy praktyk, w których wydziera się zwierzęta ze środowiska naturalnego na potrzeby hobbystki. Chodzi też o odporność, w kategoriach której helmety bezkonkurencyjne wygrywają z wrażliwymi Otoskami.

Oczywiście oba gatunki ślimaków, także z odłowu pochodzą…. 😦  Jednak biorąc pod uwagę ich odporność i przeżywalność, nie rozdzierał bym nad tą kwestią zbytnio szat, choć  też mi się to nie podoba.

Dziś chciał bym przedstawić Wam jeszcze innego sympatycznego glonożercę, który w handlu objawia się pod nazwami Ślimak Rogaty – Clithon Corona.  Póki co, jest to zbiorcza nazwa dla wielu różniących się kształtem i kolorem skorupy odmian czy też podgatunków z rodzaju, a których nikt niestety na tą chwilę nie odróżnia.

Ale dlaczego w ogóle Clithony? W czym są lepsze od helmetów?

Historia tego posta i moich ślimaków, jest banalna, po prostu zobaczyłem w sklepie coś nietypowego, kupiłem kilka. Dopiero poczytałem….Zła kolejność, wiem 🙂 A następnie zobaczyłem co potrafią, i dokupiłem kolejne. A potrafią więcej niż Military Helmet.
Dlatego, że są mniejsze, przez co bardziej mobilne i zwinne. Nurzaniec, który do mnie ostatnio trafił może nie był w tak tragicznym stanie, ale bujnie porośnięty, dumnymi, gęstymi wąsami krasnorostów. Jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza, ale….Jakież było moje zdziwienie, kiedy ujrzałem Clintony bez problemu sunące po cienkich łodygach rośliny, z wyraźnym upodobaniem i jakby wyborem miejsca żerowania. Krasnorosty znikały szybko, po ponad tygodniu nie mam po nich śladu. To niewątpliwie zaleta, w porównaniu z większym i cięższym Helmetem, który nie jest w stanie żerować na tak cienkich roślinkach.Kolejna zaleta to ‘’Helenoodporność’’. Podobnie jak military helmet, clintony zdają się być nietykalne dla krwiożerczych wojowników Anetome Helena.

horned-nerite-snail-mixed-clithon-sowerbyana

Jak żyją i jak o nie dbać.

Dbać w zasadzie zbytnio nie trzeba. Poruszają się wolno, a w czyszczeniu są dokładne. Raczej nie przekopują podłoża, co zdarza się helemetom, kiedy jadą w dół po szybie. Zamieszkują rzeki, strumienie, rozmaite kanały na obszarze Tajwanu, Filipin, Nowej Gwinei i Japonii. Czyli będą więc dobrym wyborem, dla środowisk akwariowych mających przypominać wartko płynące strumienie. Podobnie jak helmety i neritiny mogą składać białe jaja, jednak larwy nie przeżywają w wodzie słodkiej. Ponoć są rozdzielnopłciowe, choć rozróżnienie płci należy do wyczynu.
W zasadzie ślimakowi jest obojętnie, jak urządzimy to akwarium. Mała tylko uwaga, jako, że maluch ma na skorupie kolce – rogi, to projektujmy wszystko tak, aby nie było zakamarków, w których mógłby się zaklinować. Tolerują temperaturę od 17 do 29 C. Co czyni go alternatywą dla ciepłolubnych Brotia Pagodula, czy Tylomelanii.
Zaletą jest też piękny wygląd, jeśli trafimy na jakąś nietypową odmianę. Moje są oliwkowo zielone.

Ogłoszenia Parafialne : 

Jak pewnie wczoraj zauważyliście, została zmieniona nazwa naszej grupy Akwarium dla każdego, na Akwarystyka Tradycyjna – Miejsce kulturalnej wymiany myśli. Dlaczego tak?
Otóż wcześniej zmiana nie była możliwa, z uwagi na ”humory” facebooka. FB informował, że zmiana nie jest wykonalna, po przekroczeniu pewnej liczby członków. Teraz się okazało, że jednak można. A istnieje już społeczność o nazwie ”Akwarium dla każdego”, z którą to nie mamy nic wspólnego poza hobby, a z którymi byliśmy notorycznie myleni. Teraz strona i grupa funkcjonować będą pod w miarę spójną nazwą.

Do partnerów naszej strony dołączyła ostatnio inicjatywa SOS dla Zwierząt , oraz projekt
Szepty Kniei – Opowiadania Przyrodnicze , czyli tajemnice lasu, gwar łąk i tchnienie pól zawarte w malowniczych literackich opowieściach. Przystań relaksu dla Duszy, do której odwiedzania serdecznie Was zapraszam.

Krewetki ”Red cherry” w akwariach tradycyjnych.

Dobry to,tani dodatek do pizzy…ale nie tylko. Jako, że goszczą już u mnie jakiś czas opiszę nieco, co zaobserwowałem.Dla doświadczonych kreweciarzy będą to informacje ”nic nie wartne” oraz mogą się z nimi nie zgadzać, czy też nawet przerazić, tak więc standardowo już zawodowych kreweciarzy uprasza się o nie czytanie tego wpisu 🙂
Przez wielu już nie docenianie, bo przecież, mamy do dyspozycji tyle drogich odmian barwnych, oraz dużo droższych Bee, że pospolite ”redki” bywają i pogardzane. A przecież zachowują się tak samo, jak ich bardzo drogie i kolorowe siostry.
Krewetka red cherry przedstawia swą osobą dość pocieszny widok, czarne oczka,długaśne ruchliwe czułki-wąsiki, do tego odnóża. I to aż 3 rodzaje! Każde służy czemu innemu, te pierwsze tzw szczypczyki albo nożyczki jak niektórzy wolą. Tymi to łapkami chwytnymi krewetka pobiera pokarm. Drugi rodzaj odnóży służy krewetce do przemieszczania się po powierzchniach stałych, korzeniach, kamieniach ,gałązkach ,roślinach. Trzeci rodzaj natomiast do pływania, co wygląda bardzo śmiesznie jeśli ktoś nigdy tego nie widział. Chociaż wychodzi im to całkiem z gracją. Odnóżami tymi krewetki samice wachlują też jajeczka.

09

O zachowaniach.

W zasadzie cały czas żerują, czyszczą czułki, czasem pływają lub chodzą po korzeniach, roślinach. Ewentualnie kopulują. Można się pośmiać kiedy krewetka dosiada czasem sunącego po szybie ślimaka i tak sobie jedzie… Kiedy się czegoś przestraszą potrafią bardzo szybko ”skoczyć” w dowolnym kierunku . Moje są bardziej aktywne chyba w nocy, nie wiem ,może to normalne. A może przychodzą do karmy dla otosków którą wrzucam po zgaszeniu światła.

Żywienie.

I tutaj dochodzimy do pierwszego dużego plusa na korzyść red cherry. Zjedzą praktycznie wszystko co jest materią organiczną. Od karmy do ryb ,po martwe ryby i przynajmniej nie rozchorują się bo nie chorują na ”rybie” dolegliwości ,mogą być co najwyżej nosicielami. Są dwie szkoły żywienia krewetek, jedni uważają że nie należy ich niczym dokarmiać bo mają w akwarium pod dostatkiem karmy, inni, że należy podawać specjalne pokarmy. Fakt faktem że w obu szkołach red cherry egzystują i rozmnażają się. Jedzą dosłownie wszystko ale najlepszym wyborem będą pokarmy roślinne, np suchy liść dębu, orzecha, liść pokrzywy, skrzyp polny, suszony banan jabłko oraz sporo można poeksperymentować z innymi owocami czy warzywami. Zwracajmy tylko uwagę, czy nie są pryskane, jak i nie trzymajmy takich resztek długo w akwarium. Dlatego wyżywienie ich nie przedstawia żadnych problemów i kupowanie pokarmów można sobie całkowicie odpuścić. Inni uważają że muszą mieć specjalistyczne pokarmy. Na pewno w naturze też mają, ich miłośnicy siedzą i tam dorzucają im specjalne pałeczki by nie głodowały biedne…O, chwila RC nie występują w naturze jako ta odmiana. Oczywiście kupno pokarmu jest wygodniejsze niż samodzielne suszenie. U mnie w ”krewetkarium” nie zwracały uwagi na żaden specjalistyczny pokarm ,natomiast żerują na suchych liściach i korzeniach. Na wszystkim można zrobić więc pewne firmy zwęszyły interes i wzięły się za produkcję ”jedynych najlepszych i najbardziej naturalnych” pokarmów dla krewetek. Uśmiałem się bardzo czytając ich poetyczne opisy:
” Liście orzecha posiadają duże zdolności przeciwzapalne, bakteriobójcze, grzybobójcze, przeciwrobacze w akwarium przyjmują role naturalnego antybiotyku. Nasze liście są młode i oprócz działania prewencyjnego na wodę , służą po namoknięciu jako pokarm dla krewetek.”
Oczywiście wszystko to po części prawda, ale zrozumiałem dlaczego moje krewety nie ruszały wrzucanych podobnych specjałów. Po prostu całe to akwarium, aż ‘’kipiało’’ od pokarmu dla nich który można normalnie kupić, było to w stylu black water a więc miały tam liście dębu, orzecha, buku, szyszki olchy, cienkie gałązki z osadem na których cały czas żerują.

krewetka-red-cherry-neocaridina-davidi-var-red-10

Warunki i utrzymanie:

Tutaj kolejny plus dla red cherry ,zadowolą się już bardzo małym akwarium 10-30 l ,choć spotykam się z opiniami, że i tyle to stanowczo za mało, pomimo, że wszystkie krewetkaria robione są właśnie w tych rozmiarach. Osoby te, za pewne nie wiedzą, że w naturalnym środowisku dzika ich odmiana żyje w dużym zagęszczeniu a do dyspozycji ma same kamienie i korzenie ,z bardzo małą ilością roślin.Tak więc ”roślinniaki” czy ”mcharia” nie są najwłaściwszym środowiskiem dla red cherry i nie wiem kto to wymyślił-rozumiem zielone cieszy oko i podoba się. Co nie zmienia faktu, że krewety lubią na roślinach i we mchach buszować.  Inna sprawa że można wyszukać i takie opowieści :  ” Kupiłem filtr kubełkowy używany, 2 dni stał zalany ,po czym otwieram a tam żywe krewetki, co robić?” To jak najbardziej możliwe. Czytałem też na pewnej grupie,  że niby żyja dziko w zalewie szczecińskim i przezimowują. Osoby twierdzą że o każdej porze roku poławiają je tam sobie do hodowli. Być może chodzi o jakiś inny gatunek. Nie wiem co tym myśleć ,bo według internetu red cherry tolerują temperatury od 18 do 24 najlepiej. Z moich obserwacji, aktywność spowalniają przy 15, a giną przy 10. I nie, nie męczyłem krewetek aby to sprawdzić, znajomy kiedyś transportował autem zimą, i zmierzył temperaturę.  W filtrach, jeśli się tam zostaną żyją sobie wcale nie najgorzej. Zawsze przy czyszczeniu wylatuje mi sporo żywych.

Inne obserwacje.

U mnie krewety były chyba, we wszystkich możliwych akwariach jakie robiłem. Ich zachowania w tych zbiornikach pozwoliły mi zweryfikować ‘’wiedzę internetową’’ odnośnie błyszczących i wypucowanych zielonych cudeniek z full techniką, jakoby te stworzonka według niektórych potrzebowały do szczęścia. Wstrząs pierwszy – nie lubią one mocnego oświetlenia. W jednym akwarium każdego poranka następował ten sam rytuał – zapalenie światła, co skutkowało odskakiwaniem spłoszonych kreweciątek w różne strony, i szukania sobie ciemniejszych kryjówek. Jeśli oświetlenie było rzeczywiście mocne, jakoś mniej pokazywały się na przestrzeniach, wybierając miejsca zacienione. Dopiero po zapaleniu słabego oświetlenia wieczornego stawały się bardziej aktywne. Dały nawet radę w Tanganice z muszlowcami wielopręgimi, gdzie jednak cały swój czas spędzały na gąbce od filtra.
Ale najlepiej, prowadziły mi się w akwariach typu Czarnych Wód. Słabe oświetlenie, mnóstwo rozkładającej się materii organicznej służącej im za pokarm, widocznie to powodowało booom rozmnażania. Zawsze po iluś miesiącach funkcjonowania takiego akwarium miałem niezliczone ilości kreweciej drobnicy, a samiczki cały czas nosiły jajeczka. Dodam, że wtedy też prawie niczym ich nie dokarmiałem. W obecnym akwarium w typie strumienia, mimo, że żyją sobie już długo, rozmnażają się o wiele mniej. Być może, ma tu też udział niższa temperatura wody. Można zobaczyć je pod tym linkiem.

Mini strumień – niskobudżetowa akwarystyka środowiskowa

Co do połączeń z rybami, uważam, że szczęśliwa krewetka nie powinna ich znać. Nawet jeśli jakiś gatunek nie interesuje się nimi, to i tak przypadkiem zbliżenie się rybki powodować może reakcje obronne i odskoki. Pamiętam, jak do swojego strumienia wpuściłem kiedyś eksperymentalnie grupkę Danio, które zjeść ich nie mogły, ale nieustannie podskubywały. Krewety znikły mi z widoku na ponad tydzień, tak długo jak gościły ryby. Innym razem, byłem świadkiem jak podrastający narybek gupika w kostce, już próbował atakować i zjadać mniejsze od siebie sztuki.
Zdarza się, że przez obecność ryb krewetki częściej wyskakują z nie przykrytego zbiornika. Nie wiem czy dobrze robię, ale jako, że obawiam się takiego malucha zgnieść, zawsze, gdy zdarzało mi się taką krewetę zobaczyć na czas, podnosiłem za czułki i przenosiłem do zbiornika. Od kiedy nie mam ryb, ‘’zjawisko’’ nie występuje.
Muszę też zauważyć, że dużo lepiej radzą sobie z nurtem wody, i poruszaniem po śliskich gładkich kamieniach, niż np. raczki CPO. Nie widzę, by sprawiało im to jakiś szczególny problem.

dsc_3611-1
Na czarnym podłożu i w dużej grupie prezentować się będą najpiękniej, choć nie pokażą nam całości swoich możliwych zachowań. Prawdziwe oblicze Red Cherry ukazuje dopiero w dzikim akwarium, gdzie ma możliwość wspinać się, pływać, ukryć. 

Należało, by jeszcze wspomnieć o sprawach wody. Jako, że nie badam u siebie parametrów, to jednak pamiętam, że w akwariach typu BW miewały problemy przy zrzucaniu wylinki, pancerzyk nieco odstawał, i bywało tak ileś dni, zanim nastąpiła całkowita wylinka. Wysnuwam więc nieśmiały wniosek, że bardziej miękka i zakwaszona woda, nie do końca im służy.

No cóż, zwierzaki te mogę polecić czy jako uzupełnienie, ekipę czyszczącą, albo głównych mieszkańców zbiornika. Ich niesamowita plastyczność pod względem środowiska, pocieszne zachowania do obserwacji, odporność, prostota utrzymania sprawiają, że są one doskonałym wyborem w akwarystyce niskobudżetowej. A na pewno będą dobrym wstępem, do ewentualnego rozpoczęcia krewetkowej przygody.
Więcej informacji odnośnie krewetek tkwi w odmętach Internetu, i tylko czeka, aby zostać przeczytane 🙂

china_habitat_bee_shrimp
Jako ciekawostka, podobno naturalne środowisko krewetek Bee. Na blogu zamieszczone jest też kilka filmów ze środowisk różnych gatunków odmian dzikich. 

 

Bo pan w sklepie tak mi doradził.

Dziś jeden z tematów, który niczym pory roku, cyklicznie powtarza się w pętli czasu, niezmiennie powodując ‘’gównoburzę’’ na forach i grupach akwarystycznych. Piszę tego posta i ku przestrodze, i w nadziei, że o jakiś ułamek przyczyni się to do mniejszego % występowania takich sytuacji.

Ostatnio napisała do nas jedna pani z problemem w akwarium. Zazwyczaj przewija się cały czas to samo – a to jakie rybki mogę mieć, jakie akwarium dla bojownika, jakaś choroba, w większości przypadków wszystko to co można sobie w kilka minut sprawdzić w Internecie. Na takie wiadomości nie czuję się zobowiązany odpowiadać, gdyż zakładam, że jeśli ktoś pisze do mnie przez facebooka lub maila, to dostęp do Internetu jednak posiada. Tym razem było inaczej , prośba pomocy dotyczyła glonów, a to jak wiadomo kataklizm w akwarium… Mówi, ten, kto dolewa czasem nawozy, by glony mu wyrosły J No ale do sedna, już pobieżne zerknięcie na załączony w przesłanym mi zdjęciu fragment akwarium zaniepokoił mnie. I bynajmniej nie z uwagi na bujne krasnorosty siedzące wesoło i gęsto na liściach wetkniętych tu i tam w koszyczkach jeszcze sklepowych, w gruby żwir.

4961539

Wiedziony przeczuciem pytam o obsadę i litraż, na co otrzymuję odpowiedz:

50 litrów, bocje, brzanka rekinia, 3 ‘’glonojady’’ 1 gibiceps, jakieś tam bystrzyki, 2 grubowargi dwubarwne….  ‘’Wesoło’’, myślę.  Otrzymałem jeszcze informację, że jeden ze zbrojników jest agresywny (no ciekawe dlaczego) . Nawet już nie chcąc się denerwować nie pytałem o filtrację itd.

Nie chcę w żaden sposób oceniać tej pani, ani jeśli to czyta, nie chcę by traktowała to jako jakiś atak osobisty. Takich historii z podobnym przebiegiem i scenariuszem przewija się mnóstwo i ja do nich już dawno przywykłem. Czynnik który powoduje, że ryby kończą w takich karcerach jak kończą, jest zasadniczo jeden główny, a nie jak chciała by wiedzieć większość zazwyczaj hejtujących, czyli ‘’okrutna sadystka dla własnej zachcianki męczy ryby w za małym akwarium’’. Chyba każdy z nas to przerabiał , na jakimś etapie, i ja w dzieciństwie traktowałem rady panów i pań z zoologa jako prawdy objawione , no bo przecież na logikę – skoro tam pracują, to się znają prawda? Idziemy do jakiegokolwiek sklepu, nie musimy się na wszystkim znać, i liczymy na poradę fachowca z branży. Pal licho, gdy sprawa dotyczy np. mebla kuchennego, który posłuży nam kilkadziesiąt lat, i co najwyżej może nam się potem kolorek nie podobać czy drzwiczki będą skrzypieć. Co innego, gdy sprawa dotyczy żywych stworzeń. Pani bohaterka tej opowieści oczywiście pierwsze kroki po ratunek z glonami skierowała znów ku sklepowi zoologicznemu, gdzie pewnie ten sam pan, który sprzedał i polecił jej tą obsadę do akwarium 50 litrowego, tym razem genialnie i naturalnie polecił jakiś chemiczny środek przeciw glonom…i w taką ‘’akwarystykę’’ z problemami można, by się bawić w nieskończoność, ku uciesze drobnych sprzedawców z małomiasteczkowych sklepów zoologicznych.  Jak ktoś uczestniczy w facebookowych grupach akwarystycznych , pewnie nie raz był świadkiem sytuacji, kiedy nowo dodana osoba dziękuje za przyjęcie, po czym chwali się swoim akwarium. Jeśli wygląda ono jak w opisie powyżej, leci wtedy hejt, gromy, oburzenie, po czym jeszcze szczęśliwa 5 minut temu osoba ze znalezienia podobnych sobie hobbystów, przybita, również oburzona, czy co kto tam odczuwa, opuszcza w pośpiechu nie przyjazne środowisko. No chyba, że zdąży opowiedzieć historię o panu ze sklepu, przełknie gorycz, i … jest reformowalna.  W całej historii dla mnie najbardziej przykre jest to, że nasza bohaterka po pomoc zwróciła się dopiero, gdy zaczęły jej przeszkadzać wizualnie glony, bo jak się dowiedziałem, ryby przebywały w tych warunkach , uwaga – 5 lat. Oczywiście, mogła też nie mieć pojęcia o tym co im zafundowała, no bo przecież pan ze sklepu nic nie wspomniał, i sam takie dobrał.

garra-rufa-er

Większość już pewnie rozgryzła co prawdopodobnie było przyczyną powstawania bujnych glonów, mianowicie przegęszczenie dużych i rosnących ryb, w tak małej przestrzeni, które produkowały duże ilości produktów przemiany materii, czego nie był w stanie przerobić nie wystarczający filtr, a co wykorzystywały sobie radośnie glony. I chyba one w tej przypowieści były najszczęśliwsze…. Osobie zaleciłem w taktowny sposób poszukanie nowego domu rybom, czy to zrobi nie wiem.

Geneza tego typu sytuacji jest jedna i zazwyczaj niezmienna – mityczny pan lub pani w sklepie zoologicznym, który polecił. A ludzie…jak to ludzie  idą i kupują rybki bo takie im się akurat podobają i to jedyne kryterium doboru, a sprzedawca ma gdzieś do jakiego akwarium trafią. Co nie znaczy, że oba te zachowania pochwalam, ale tak jest.
Teraz pytanie, kto tu jest winny, kogo ‘’gnoić’’? Ja bym winą w 80% obarczył sprzedawcę, gdyż często z premedytacją lub ignorancją wciskają ludziom ryby, byle sprzedać, bez żadnego wywiadu środowiskowego. Często robią to cynicznie, ale równie często ich wiedza nie jest tak obfita, jak potrzebowali by tego klienci. Bywają osobami które są znudzone swoją pracą i setnymi pytaniami o to samo, jak i dobierane są osoby bez doświadczenia w akwarystyce, bo w końcu to handel, a oni mają sprzedawać.  Tak, że traktowanie pań i panów z zoologa jako doradców to bardzo często błąd, który prowadzi do wielu akwarystycznych tragedii, a w konsekwencji nie przyjemności, zrażenia do hobby itp. Oni wcale nie muszą mieć wiedzy, by w zoologicznych sprzedawać, nie muszą być nawet sympatykami akwarystki. Zamiast tego dominować może ”wiedza handlowa” czyli co i jak mówić, jakich przekręconych nazw ryb używać, by sprzedać.  Taka przypadkowa osoba całe życie wierzyła swemu sprzedawcy– który ma przecież pod opieką tyle akwariów i rybek, no to musi się znać! Przychodzi na grupę akwarystyczną, gdzie okazuje się, że wszystko dotychczas robiła zle, i jeszcze maltretowała ryby. Naprawdę, może być wstrząs.  Pozostałe 20 % to ignorancja ludzi, którzy myśląc sobie, że akwarystyka to ‘’trzymanie rybek w akwarium’’, przez tyle czasu nie poświęcili nawet minuty, by poczytać coś o swoich podopiecznych. Albo zrobili, to i olali. Poza ślepą wiarą w dobre intencje chcących zarabiać na nas sprzedawców, wypadało by czasem zastanowić się, zwłaszcza , gdy problemy w zbiorniku trwają i trwają, a stosowanie się do ”rad”pana nakręca spiralę powodując kolejne. Skoro cały otaczający nas w życiu handel, biznes, ukierunkowany jest na to, by wcisnąć nam swoje produkty i na nas zarobić, dlaczego w akwarystyce miało, by być inaczej? Bo ryby? Nie bądzmy naiwni.

11264857_148062555532109_6919281297446065250_o

Aby było sprawiedliwie, muszę tu powiedzieć, że nie wszyscy sprzedawcy są tacy, ani nawet sklepy. Są ludzie, którzy swoją pracę traktują z pasją i zaangażowaniem, a każdego klienta indywidualnie, oraz żywo interesują się tym co mamy w zbiorniku, udzielają cennych rad, gdzie w rozmowie obie strony dowiadują się nowych rzeczy. Są takie sklepy i miejsca, bywałem w nich.   Jednak w przeważającej większości kończy się i bywa jak w opisanym powyżej.

Najważniejsze pytanie – co my akwaryści możemy zrobić, by temu przeciwdziałać?

Warto chyba przy okazji czytania takich opowieści, zapytać o nazwę sklepu. Następnie, spróbować się skontaktować, i powiedzieć, co robią nie tak, a co nam się nie podoba. Zobaczyć czy będzie poprawa. Przecież o jakości usług decydują zadowoleni klienci…No, i tak są zadowoleni po kupnie każdej nowej rybki, którą dobierze im ‘’fachowiec’’. Następnie bojkotować takie sklepy… tylko w skali lokalnej, nie za wiele to zmienia, bo zawsze znajdą się osoby, które zawędrują tam z doskoku, i będą robić zakupy. Ja myślałem, o stworzeniu czegoś takiego jak ‘’Czarna lista sklepów akwarystycznych i zoologicznych’’ , które oceniane pod wieloma kryteriami, gdyby wykazały się wyjątkową hardością, mogli byśmy na takiej liście wspólnie umieszczać. Należało, by to jednak stworzyć w porozumieniu z wieloma forami i stronami poświęconymi naszemu hobby, wymaga to szerokiej współpracy i wielu rozmów. A zawsze, ktoś tam się może nie zgadzać. W każdym razie temat pozostawiam otwarty, gdyby pojawiły się jakieś osoby zainteresowane. Któż zadba o to hobby, o ryby, by takie historie wydarzały się jak najrzadziej, jeśli nie my sami?

dsc06217

Akwarium małe czy duże?

Temat ten może być przedmiotem i szerokiej dyskusji, ale ja postaram się po prostu wymienić ”za” i ”przeciw” co do obu rodzajów zbiorników. Może się to kiedyś komuś przyda i ułatwi podjęcie decyzji. Kryteriów doboru odpowiedniej wielkości zbiornika może być wiele, począwszy od zwierząt jakie zamierzamy w nim trzymać, możliwości mieszkaniowe i finansowe, po wytrzymałość podłogi. Ale do sedna.

13923794_329362250738065_428316862988407525_o

Duże akwaria +

+ Można zaszaleć z obsadą jak i do wyboru większa ilość gatunków. Co za tym idzie, możemy podziwiać ich fascynujące zachowania.
+ Można zrealizować większość biotopów.
+ Ryby czują się lepiej.
+ Parametry wody są stabilniejsze lub mniej gwałtownie zachodzą zmiany. Łatwiej je utrzymać.
+ Plus subiektywny – lepszy relaks i większa przyjemność z obserwacji?

I to by było na tyle.
Teraz minusy –

-Większy koszt kupna zbiornika
-Większy koszt kupna oświetlenia
-Większy koszt zaopatrzenia w odpowiednią filtrację
-Większy koszt kupna ryb-trzeba ich kupić więcej niż do małego.
-Wiele więcej pracy jeśli zdecydujemy się na akwarium typowo roślinne.
-Trudniejsza aranżacja przestrzeni.
-Trudność ,jeśli zajdzie taka potrzeba w złapaniu rybki.
-Przy ogromnych zbiornikach ,trudności z umieszczeniem w mieszkaniu, potrzeba konstrukcji osobnego stelażu nośnego lub wzmocnienia podłogi. Spotkałem się z czymś takim, że w przypadkach na prawdę dużych zbiorników powyżej kilku tysięcy litrów, ludzie zajmują się tym już na etapie projektowania i budowania domu.
-W razie jakiejś awarii- np 900 litrów wody w pokoju….
Ogólnie zamyka się to w tym że wszystkiego trzeba więcej .

12804668_548412522002029_3414115886805583097_n

Małe akwaria plusy +

+Mniejszy koszt kupna
+Mniejszy koszt oświetlenia
+ Mały koszt filtracji
+Mniejszy koszt obsady…
+ Łatwe do aranżacji (opcjonalnie)
+Mniejsza ilość pracy przy zbiorniku ( również nie zawsze tak jest – zależne od biotopu i charakteru akwarium)
+Łatwiej wkomponować w mieszkaniu
+Nie potrzeba specjalnie wytrzymałych konstrukcji czy szafek,może stać na zwykłym meblu.
+Łatwiej złapać ryby.
+ Łatwiejsza obsługa
+Zajmuje mniej miejsca
+ Odpowiednio zaaranżowane również potrafi być wycinkiem biotopu / natury, cieszącym oko.

Minusy:

-Mniej do wyboru gatunków ryb (lub często żadne)
-Trudniejsza aranżacja biotopu
– Łatwo o przegęszczenie obsady
-Trudniej uzyskać równowagę w zbiorniku

w1a

Jeszcze co do dużych akwariów. Sam z rozmaitych przyczyn pozbyłem się swoich dużych zbiorników, i nie zamierzam do nich wracać. Ostatnio byłem świadkiem przykrej sytuacji, gdy komuś w 1000 litrowym akwarium jakoś po kilku dniach od zalania pękła przednia szyba…. Wiele rzeczy trzeba wziąć pod uwagę, tamto akwarium było rzekomo wypoziomowane i stało na odpowiednim stelażu, jednak materiał ”pracował” i wystarczyło niewielkie uchybienie, by szyba trzasła na całości.Miało także poprzeczne wzmocnienia ze szklanych listw. Zdarza się tak dlatego, że w dużych zbiornikach, jako iż ciężar mamy większy, większy jest też nacisk na różne wrażliwe miejsca akwarium. Niewielki przechył, może zafundować nawet kilkadziesiąt nie przewidzianych kg nacisku. Teraz pomijając koszty naprawy, i czas pracy przy stawianiu wszystkiego od nowa, – chcę tylko powiedzieć, że przy mniejszych zbiornikach takie atrakcje nam nie grożą, a także można je ciekawie biotopowo zaaranżować, co udowodniło wielu akwarystów.
Każdy medal, ma dwie strony jak to mówią 🙂

Jako uzupełnienie można przeczytać sobie inny tekst:

Zakładamy akwarium – o czym nie wspominają poradniki?

2fc7edd78e95a327c79f5b6d8b63202b

 

Wzbogacamy podłoże w akwarium-Domowe sposoby na nawożenie.

Kilka prostych sposobów jak szybko i skutecznie przygotować podłoże dla wymagających roślin akwariowych. Wymienię po kolei:

1. Kulki gliniano torfowe. Do kupienia na allegro ale możemy je zrobić sami. W tym celu bierzemy ziemię ogrodową lub torf i oczywiście glinę. Może być brązowa,szara,czerwona, bez różnicy. Taka jaką znajdziecie. Ogólnie gliny możemy spotykać wszędzie ale zazwyczaj są to grudki w niewielkich ilosćiach. Można znalezc na żwirowniach lub popatrzcie tam gdzie prowadzone są jakieś wykopy,zakładam że każdy wie jak wygląda glina.
Mieszamy w proporcji 1/2 lub 1/3 ważne żeby w mieszance było więcej torfu. Mieszamy aż masa stanie się zwarta i plastyczna, można w miarę potrzeby dolać wody. Uformowaną kulkę suszymy na słońcu lub grzejniku,można pokusić się o podgrzanie w piekarniku ale wtedy mogą popękać. Jeśli nie chcemy żeby pękały to dajemy po prostu 80% gliny. Mi zdarzało się robić z samej gliny, i też efekty w kondycji roślin widać było.Przy umieszczaniu w akwarium mogą się rozpuszczać i mącić wodę dlatego powinniśmy umieścić je w piasku przy zakładaniu akwarium. Jeśli nie mamy już takiej możliwości to cóż ,kupujemy rajstopę damską lub kradniemy dziewczynie/mamie/siostrze Docinamy odpowiedni kawałek i obwiązujemy nim kulkę. WAŻNE: Nie umieszczamy kuleczek w kamyczkach tylko w piasku ,najlepiej by miała nad sobą co najmniej 1cm podłoża. Opinie na temat ich stosowania są różne, jedni chwalą pod niebiosa, inni najchętniej by ich zakazali. Poczytajcie sobie na forach.

kulki-gliniano-torfowe04

2.Darmowy chelat żelaza.Często liście roślin akwariowych bledną i żółkną, akwaryści podejrzewają zazwyczaj brak potasu lub elementów mikro/makro. Tymczasem za taki stan ulistnienia odpowiedzialny jest najczęściej brak żelaza. Roślina potrzebuje go aby móc prawidłowo przeprowadzać fotosyntezę i uzyskać piękny zielony barwnik. W środowisku wodnym przeważnie mamy niedobór tego pierwiastka. Oczywiście rozmaitych niedoborów może być mnóstwo, ale omawiana metoda zawsze dawała u mnie widoczne efekty na kryptokorynach i nurzańcach.  Sposób jest tak banalny że aż…bierzemy gwóźdź  żelazny, umyty i odtłuszczony umieszczamy w piasku pod korzeniem rośliny i gotowe…Reakcje zachodzące na rdzewiejącym gwoździu wydzielą do podłoża żelazo z którego chętnie skorzystają rośliny. O tym jak pożądany jest to składnik niech poświadczy fakt , u mnie rośliny dosłownie wrastały korzeniami w taki gwóźdź oplatając go i obrastając w dodatku. Możemy dać kilka dużych poprzecznie lub na krzyż ,a można indywidualnie mniejsze do każdej rośliny. Bez obawy nie szkodzi to rybom ,przynajmniej w swoich akwariach żadnych objawów u nich nigdy nie zaobserwowałem. I stosowałem też w krewetkariach, a wiadomo, robale ponoć wrażliwsze na jony metali. WAŻNE : Musi być to gwozdek starego typu czyli w całości żelazny, dzisiaj można kupić niklowane lub ze stali nierdzewnej,takie nie nadają się. Jak sprawdzić czy gwóźdź  jest żelazny? Widać to wyglądzie, te niklowane są jasno połyskujące , a sprawdzamy zamaczając we wodzie,następnie za parę dni patrzymy czy pokazała się na nim rdza. Gwóźdź może się całkowicie rozpuścić czasami np w ciągu 2 lat więc co jakiś czas dokładamy nowe. Ważne by był umieszczony w piasku a nie w ziemi.

puntas_hierro

3. Ziemia ogrodowa. Tutaj patent można zrobić całkowicie darmowo o czym za chwilę.Ziemię ogrodową kupujemy najtańszą bez dodatków nawozowych gdyż nawet taka jest i tak kilkadziesiąt razy bardziej zasobna w składniki niż podłoże roślin w naturze. Możemy odcedzić ją przez grube sito aby pozbyć się kawałków kory i korzonków. W akwarium sypiemy ją tylko na grubość 1 cm i tylko w miejscu które planujemy pod rośliny. Uciskamy ją i ugniatamy na płasko. Jeśli planujemy bardziej wymagające rośliny można pokropić warstwę ziemi nawozem Tropical Bio-florin lub zwykłym florovitem. Ziemia bardzo dobrze chłonie składniki, a potem powoli oddaje. Kładąc ziemię pamiętajmy by zachować kilkucentymetrowy odstęp od brzegów akwarium.Dlatego że czarna warstwa przy szybie będzie wyglądać nie estetycznie, a pod wpływem światła może zacząć ”kwitnąć” Jeśli nie chcemy kupować ziemi,można posłużyć się ziemią z kretowiska.Miejsce z dala od ruchliwych dróg i zbieramy z kopca. Zalecane wyprażenie jej w piekarniku ale jak kto chce. Jeśli daliśmy ziemię to nie stosujemy już torfu tylko kulki z samej gliny. Dobrze zaplanujmy rozmieszczenie roślin i dekoracji w akwarium, gdyż jeśli coś przestawimy, a ziemia wydostanie się, będzie ciężko ją zebrać i może znacząco zmieniać parametry wody co już pokażą ryby swoim zachowaniem.Niektórzy stosują cienkie siateczki by temu zapobiec ale w praktyce utrudni to tylko przesadzanie roślin. Początkowo rośliny mogą ”stać w miejscu” ale jak zapuszczą nieco korzonki i dotrą do ziemi to zobaczycie Big Grin Jeśli chcemy ułatwić im kotwiczenie w podłożu w 1 warstwie dajemy nieco kamyczków,i na to piasek.

kretowiska

Łącząc te 3 sposoby zyskujemy wiele bogatsze podłoże niż jakiekolwiek kupne ,na którym przy odpowiednim oświetleniu można hodować najbardziej wymagające rośliny.Wydajność takiego podłoża to kilka lat, więc myślę, że warto. Co ważne prawie za darmo Wink

Z ”Sklepowych” podłoży stosowałem podsypkę pod żwir zwaną Natural Substrate,i efekty zbliżone do ziemi ogrodowej choć nie wydaje mi się by było bardziej żyzne niż ziemia.Plusem jest cena stosunkowo niska,oraz-nie zasyfi nam akwarium tak jak ziemia gdyby wydostało się przypadkiem. Wydajność tego podłoża według producenta to 3-6 lat więc nawet nie umywa się do ziemi z dodatkami.Chyba że wzbogacimy je tak samo opisanymi już sposobami.

JBL manado– Popularne podłoże koloru brązowo czerwonego na bazie wyprażonej glinki. Podobno zawiera duże ilości żelaza. Ułatwia korzenienie się roślinom jak i jest też ”podłożem filtrującym” ze uwagi na rozmiar granulacji. Ma właściwości absorpcyjne a więc możemy je wzbogacić namaczając przez kilka dni w roztworze jakiegokolwiek nawozu do roślin wodnych. Przez kilka dni-następnie wysuszyć i dopiero używać.
Jakkolwiek jest to jedne z tańszych podłoży ”sztucznych”, to go nie polecam, z uwagi na lekkość – przy kopiących rybach kawałki fruwają po całym akwarium i dość irytujący kolor.

Nawożenie: Nie uznaję. Tylko i wyłącznie odchody ryb. Jak ktoś chce tanio dolewać proponuję Tropical Bio florin superkoncentrat-ogólny nawóz do akwariów i oczek wodnych.

Zdarzył mi się jeszcze epizod z nawozami Aqua Plant tropicala, i Classic firmy Aqua Art. Normalnie bym nie kupił, ale rogatek już powoli umierał. Cóż mogę o nich powiedzieć, roślina rosła w dość szybkim tempie, i miała piękny kolor. Jednocześnie były punktowe zielone glony na szybach, które narastały regularnie. Co do Aqua artu właśnie, to często na forach skarżono się na niewłaściwie dobrane proporcje tego preparatu, co miało skutkować glonami.

Ogłoszenia Parafialne:

Dział Podłoża / nawożenie ulega z dniem dzisiejszym likwidacji, jako, że przez 3 lata nic w nim nie napisałem. To co widniało, zostaje przeniesione w formie postu, do działu Akwarystyka Ogólnie, i tam w przyszłości wylądują tego typu wpisy jeśli się pojawią.  Tym samym niestety, Wasze ciekawe komentarze z tamtego działu ulegają wykasowaniu. Szkoda, ktoś fajnie opisał jakie miał przygody z nawożeniem pałeczkami do roślin doniczkowych 🙂 Mam nadzieję, że ta osoba coś napisze, tych komentarzy było kilka. A może i ktoś z czytających zna jakieś ciekawe patenty – dzielcie się z innymi w komentarzach.

11-xii-09-petricola-tank-i-m

Mini strumień – niskobudżetowa akwarystyka środowiskowa

Witam kochani po raz pierwszy w 2017 roku 🙂  I mam niestety wrażenie, że wpisy, mimo Waszych próśb, będą pojawiać się jeszcze rzadziej niż w roku poprzednim. A to dlatego, że przy akwariach nie robię obecnie prawie nic, jak i nie śledzę tego, co tam się dzieje w sieci. Do tego dochodzą wyjazdy i inne sprawy, które nie pozwalają mi poświęcać akwarystyce tyle czasu co kiedyś. Co przełożyło się też na wybór akwariów jakie mam obecnie, czyli Tanganika 50 litrów, i ten ”nieszczęsny” bieda strumyk 24 litry.  Za wiele się w nich nie dzieje, a ja mam głowę spokojną, że po powrocie z wyjazdu nie zastanę katastrofy.
Zgodnie z Waszymi prośbami poprawiłem wygląd strony na bardziej przejrzysty – podobno oczka Was bolały, od czytania jasnych literek na szarym tle.  Jest i nieco większa czcionka, białe tło i czarne litery, mi się to podoba. Ale jak macie jakieś sugestie jeszcze, to możemy zrobić tak, że zrobię screeny wersji roboczych przykładowych stron, i wspólnie jakąś wybierzemy.

20161030_165342

Ale miało być o akwarium.  W zeszłym roku stworzyłem z resztek likwidowanego 300 litrowego zbiornika taki mały śmieszny baniaczek na otarcie łez, który miał mi przypominać trochę o poprzednim. Z czasem uświadomiłem sobie, że w tym niepozornym akwarium tkwi i zawarło się, to, do czego świadomie i nieświadomie dążyłem od lat w swojej akwarystycznej przygodzie. Otóż zbiornik ów jest chyba kwintesencją hasła przewodniego strony, czyli idealnie wpasowuje się w założenia ‘’Niskobudżetowej akwarystyki środowiskowej’’. Zawsze też dążyłem do tego, by przy akwariach robić jak najmniej,  a tutaj od kiedy to akwarium zaistniało, czyli już ponad pół roku, jedynym co robię jest dolewanie wody, i co jakiś czas wyczyszczenie octem brzegów z kamiennego osadu. No i karmienie.
Filtra pat mini z oryginalną gąbką nie czyściłem jeszcze ani razu, od startu, nie zapycha się w ogóle.  Uznałem przeto, że to małe cieszące mnie akwarium, które spełnia moje wszystkie obecne oczekiwania, warte jest osobnego wpisu, aby się tym podzielić.

20161030_165436

Przepis na to akwarium :

-Wsyp piasek
– Wrzuć kamienie
– Zalej wodą
– Zamieszaj (można posolić do smaku)
– Smacznego! Delektuj się nietypowym zbiornikiem i w bladym świetle podziwiaj wędrówki skorupiaków po owalach łysych kamieni.
– Jak ktoś lubi ciepłe posiłki, można podgrzać akwarystyczną grzałką.

No to teraz litania specyfikacji, które tak uwielbiamy czytać, my akwaryści.

Oświetlenie: Słońce, Aquael leddy smart Plant, na zmianę z inną lampą z dwoma paskami led RGB.
Filtracja: Pat Mini, i Eheim experience 250. Wkłady to ceramika, gruboziarnista gąbka, włóknina.
Życie: Roślin brak, krewetki red cherry, ślimaki military helmet, neritina zebra, Anetome Helena, ‘’świderki’’.  Jakiś czas była krewetka filtrująca, przymierzam się do kupna raczka CPO, by coś tam wędrowało.
Ogrzewania brak. Temperatura nie mniej niż 19c.
Wymiary: dł 40cm, szerokość 30 cm, wysokość 20.
Pojemność : 24 litry około.

Koszt założenia tego akwarium, to faktycznie było O , jako że wszystko co użyłem miałem od dawna. Jedynie koszta prądu, i tak znikome.

20161030_165220

Nie jest to więc oczywiście jakieś ściśle biotopowe akwarium, choć coś tam wyglądem odtwarza. Nie o to zupełnie mi chodziło.  Fakt że raczej nie mogę mieć tam żadnych ryb, nadrabiam, delikatnym wymieszaniem różnych nie problemowych żyjątek, które w takim środowisku żyć sobie mogą.  Kreweciarzom może się to nie podobać 🙂 Ale gdy przyjrzymy się naturalnemu środowisku niektórych gatunków krewetek , przekonamy się, że ich domem nie są wypielęgnowane trawniczki na kiju, dozowane zbilansowanymi mieszankami nawozowymi i CO2, a jak zobaczyć można na filmach z biotopów zamieszkują różne miejsca, w tym i takie kamieniste, pozbawione roślin, z małą ilością resztek organicznych. Skorupiaki te są bardzo plastyczne pod względem zamieszkiwanych środowisk. Można zobaczyć to na poniższych filmach :

Aby oddać w pełni ciekawostkę tego akwarium, muszę podzielić się jeszcze jedną obserwacją. Było tak, całe ‘’życie’’ jakie tam się znalazło, przeniesione było z rogatkowej kostki, którą już kiedyś pokazywałem. To akwarium różniło się mocno od tego, do którego trafiły zwierzaki, było powiedzmy bardziej ‘’aktywne’’. Rogatek przyrastał szybko, były patyki, liście, resztki organiczne, lekkie nawożenie, dość mocne światło świecone regularnie. Krewetki mnożyły się.
Po przeniesieniu, zupełnie wyhamowały rozród na kilka miesięcy. Żyły, jadły, ale jajeczek nie wiedziałem. Dopiero niedawno zaobserwowałem, że znów niektóre noszą jajeczka.
Za to ślimaki ‘’Helena’’ – pełna niespodzianka. Chyba dlatego , że miały do siebie blisko ma tak małej przestrzeni, tkwiły w splotach przez większość czasu, a filtry i szyby oblepione były ich jajkami.  Czynnikiem, który zadecydował prawdopodobnie o takiej reakcji krewetek podejrzewam mógł być brak dużej ilości martwej materii organicznej, którą miały w poprzednich akwariach. To minus takiego akwarium, gdyby ściśle trzymać się definicji, ja obecnie wkładam i zawsze kilka szyszek olchy w niewidocznym miejscu za kamieniem, oraz fragmenty suchego liścia orzecha gdzieś za filtrem.

onaaa

W takim akwarium teoretycznie nie powinny znajdować się żadne ryby, ale ciekawy zbiornik o podobnej wielkości 30 albo 25 litrów postawił Paweł060, w którym urządził mały biotop dla babek z rodzaju stiphodon. Możecie zobaczyć to sobie na zdjęciu poniżej. Ja się na babki nie decyduję, gdyż chcę aby krewetki czuły się swobodnie, nie chcę aby ryby mi kopały, jak i obawiam się, że mogły by ze zbiornika wyjść, bo jest bardzo płytki.Ale w przyszłości, może spróbuję z nimi. Jeszcze taka ciekawostka, w tym zbiorniku krewetkom red cherry nie zdarzyło się jeszcze wyskoczyć, co potrafiły zrobić w akwariach innych.

VLUU L100, M100  / Samsung L100, M100

VLUU L100, M100  / Samsung L100, M100

Jeśli kogoś interesują bardzo tego typu zbiorniki, więcej o ich urządzaniu przeczytasz tutaj po kliknięciu w link, aby się nie powtarzać:

Górski strumień – zapomniana perełka wśród biotopów. 

To moje akwarium biotopem nie jest, choć zawsze można by ortodoksyjnie je podrasować. Wywalić ‘’niezgodne’’ ślimaki, ciężko było by chyba jednak odwzorować silniejszy prąd wody w tak małym zbiorniku. Fruwający piach i falująca przy powierzchni woda, która mogła by się wylewać. Na szczęście, jako że nie mam żadnych żyjątek , które by tego wymagały, robić tego nie muszę. Powinny być jeszcze piękne glony na kamieniach, które nijak nie chciały się u mnie pojawić, mimo doświetlania słońcem, prób z nawozami, i regularnym świeceniem. W końcu dałem sobie z tym spokój.

 

Po jakimś czasie inicjuję zmiany. I chyba pierwsze poważniejsze.
Duży kamień po prawej zastąpiłem grupą mniejszych, rozrzuconych, za czyjąś poradą. Tak coś jeszcze mnie korciło, i jak to zazwyczaj mi się zdarza, sięgnąłem po brzozowe gałązki, które są dobrym motywem w przypadku gdy nie wiesz co zrobić, na ”zapchaj akwarium”. Bardzo często korzystam z nich jako naturalnego motywu ozdobnego, nie powiększają optycznie małych zbiorników, jak ma to miejsce przy dużych korzeniach, toną często już na 2 dzień po nasiąknięciu. Jest ich pod dostatkiem, łatwe do zdobycia. Nie preparuję ich w żaden sposób, a wytrzymują często około roku. Krewetki w miarę rozkładu lubią na nich żerować. Nie wiem czy wygląda to teraz lepiej, ale na pewno krewetki mają większą akrobatyczną frajdę, a ja obserwację 🙂 Mi to przypomina nieco design z biotopów typu clear water, dno rzeki, choć do tego jeszcze daleko 😛 Może dojdą jakieś drobne suche listki.
Tak to wygląda teraz, a w planach eksperyment z nurzańcem, czy da radę go utrzymać w podłożu grubości 2-3 cm.

16602798_586064748264412_6477271558083794364_n

16508145_586064871597733_4562918732462669823_n

16508592_586064994931054_3047015105311904061_n

16508533_586065034931050_584596716676944456_n16708198_586065161597704_7909571705455900942_n

Filtry zewnętrzne Ikola – tanie rozwiązanie.

Do stworzenia tego wpisu inspirują mnie sytuacje, jakie mają czasami miejsce w naszej facebookowej grupie Akwarium dla każdego.  Bardzo często pytacie; ‘’Hej, szukam jakiegoś filtra kubełkowego do akwarium (…..), ma być tani i cichy. ‘’  W tym momencie następuje zazwyczaj litania, gdzie każdy wymienia co ma, miał , lub co poleca. Widzi się najczęściej w takiej ‘’wyliczance’’ Tetry, JBLe, Fluvale, Eheimy,  Hydory, Aquaele unimaxy, Aqua Nova, HW, i co tam jeszcze. Bywa i śmiesznie, kiedy zaczynają się sprzeczki o to, czyj filtr lepszy, bo ktoś tam miał tetrę i mu ciekła, a inny ma 2 i pięć lat pracują bez zarzutu.   Ja zazwyczaj w takim momencie, jeśli go nie przegapię, polecam markę Ikola, jako tą mało znaną, pomijaną, a nie docenianą mimo dobrych osiągów i przystępnej ceny. Nie, ten wpis nie jest sponsorowany przez producenta Ikoli, ani nie dostanę od nikogo darmowego filtra 🙂  Dział Technika  poruszam na blogu dość rzadko, a po prostu tak się składa, że filtry tej marki idealnie wpisują się w założenia niskobudżetowej akwarystyki, gdzie oszczędzamy na wszystkim co tylko możliwe, przy zachowaniu dobrego efektu. Przyjrzyjmy się więc dziś zatem omawianym filtrom moim okiem, jak i umieszczę nieco opinii z forów, jakimi ten wynalazek został obdarowany.

ikola-filtr-ikola-350

Filtry Ikola można przedstawić jako polski produkt, choć składane są one w Chinach ( tak samo jak obecnie eheim). Niestety takich czasów dożyliśmy, że producentom opłacało się przenosić rodzimą produkcję do Chin i sprowadzać swoje gotowe wyroby do Europy, po czym sprzedawać. Nie wnikam, prawa rynku i mglistą mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni… W Polsce marka Ikola rozprowadzana jest głównie przez znaną wielu hurtownię Badis, można je też zakupić w sklepach internetowych. Przez wielu sprytnych allegrowiczy reklamowany jako ‘’Polski Eheim ‘’ , czy też zamiennik eheima. No twierdzenie nieco odważne, ale coś w tym jest. Choćby podobieństwo użytego materiału, wyglądu rurek jak i prosta do bólu konstrukcja, która wyklucza większość awarii, jakie wydarzają się czasem przy innych filtrach.  ”Ikola jest marką własną firmy Badis Sp. z o.o. Początki działalności sięgają 2003 roku, kiedy to powstał pomysł wprowadzenia na rynek własnej linii produktów akwarystycznych – wyselekcjonowanych i przetestowanych przez nas tak, aby w rezultacie końcowym produkt osiągnął bardzo dobrą jakość przy korzystnej cenie. ”

Filtry te rozprowadzane są głównie w czterech wersjach tj,

Ikola 150 – Ten filtr nada się doskonale do nano zbiorników i średnich akwariów, w mojej ocenie nie większych, niż 100 litrów, choć producent podaje 150 litrów jako pułap maksymalny. Filtr zawiera jeden koszyk z wkładami (włóknina, gąbką, węgiel) Pobiera 6W mocy, przy maksymalnym przepływie 350 litrów. Więcej o nim będzie w linku poniżej, na forum, gdzie był testowany.

Ikola 250 – pobierana moc 8 W, 2 kosze o pojemności 5,4 litra, w komplecie media filtracyjne,masa ceramiczna, węgiel granulowany, gąbkagruboziarnista, wata perlonowa, i jak w każdym modelu komplet rurek, zaworów oraz wszystkich niezbędnych akcesoriów. Dedykowany dla zbiorników do 250 litrów.  Przepływ 410l /h.

Ikola 350 – Ten model zużywać będzie już 13W. Nie jest to jednak dużo, w porównaniu z ‘’chińczykami’’, które potrafią żłopać i po 27 watów. Koszyki o pojemności prawie 7 litrów, przepływ 760l /h.  Moim zdaniem do akwarium nie większego niż 300 litrów, no chyba, że mamy jakiś ‘’lekki, czysty’’ biotop, z niewielką ilością ryb.

Ikola 450 – Największy z rodziny, tak samo 13W, przy maksymalnym przepływie 820l / h. Według producenta, dla zbiorników do 450 litrów.

ikola-filtr-ikola-250

Na osobną wzmiankę zasługuje ciekawy system zalewania tych filtrów, który zasadniczo wyklucza efekt zapowietrzania się , jaki często występuje przy innych filtrach.  Na pokrywie głowicy mamy taką nakrętkę z logo producenta. Po odkręceniu ujrzymy tam otwór, przez który wlewamy do filtra wodę, po zaczepieniu głowicy oczywiście. Jako, że denko wystaje ponad głowicę, zalewamy tym samym cały filtr, a w środku nie zostaje powietrze. Muszę powiedzieć, że swojej Ikoli dzięki temu ani razu nie musiałem ‘’trząść’’, by ‘’wypluła ‘’ powietrze, bo nigdy go nie miała. A przy droższym o 3 stówy Eheimie ta czynność niestety jest u mnie wymuszoną normą. Jeśli jednak moja opinia nic dla Was nie znaczy, to trzeba mieć na uwadze, że filtry te przeszły dość rygorystyczne testy prowadzone przez wymagających użytkowników, na Lubuskim forum akwarystycznym. I cieszą się tam bardzo dobrymi opiniami, zacytuję w tym momencie administratora tamtego forum :

”Ja też narzekać nie mogę, bezawaryjny, bezgłośny, energooszczędny, niedrogi. Czego chcieć więcej? ”

Z innych opinii testerów i forumowiczów :

‘’Jakość wykonania bije na głowę JBL e 900. ‘’

‘’Od kilku dni jestem szczęśliwym posiadaczem tego filtra. Zrobiłem go czystym filtrem biologicznym. 
To co mnie zaskoczyło – to jego bezgłośna praca. (…)’’

Według testu przeprowadzonego na łamach forum, przez 1 z użytkowników, filtr działał ponad 2 lata bezawaryjnie. W całym wątku opinie innych użytkowników także pozytywne. Co ciekawe, przeprowadzono też testy innych modeli, i wypadły one tak samo dobrze. Możecie zapoznać się z nimi tutaj po kliknięciu:
Test filtra Ikola 450.

Co jeszcze na plus?

Często jak mam kupić jakieś urządzenie akwarystyczne, robię taki trick – wpisuje w google nazwę sprzętu z dopiskiem ‘’problem.’’  Widzę wtedy na rozmaitych forach, jakie ludzie mieli problemy z danym sprzętem. Takie wątki można znaleźć nawet co do Eheima, a odnośnie Ikoli nie znalazłem żadnego. To też o czymś świadczy.  Mój filtr Ikola 150 pracował pół roku, w różnych akwariach, najpierw w kostce o rozmaitych aranżacjach. Często zdarzało mi się ją zmieniać, przez co cały syfek wzruszony krążył po akwarium tu i tam. Od jakiegoś czasu ten filtr ‘’obrabia’’ moją Tanganikę 50 litrów. Po pół roku wyczyściłem go raz, i jak się okazało nie był zbyt brudny. Przepływ też spadł niewiele, tutaj najczęściej winna była przytykająca się deszczownia.  Oczywiście robi swoje nadal.  Bardzo łatwo można wyjąć turbinę z całym mechanizmem, wystarczyło przekręcić lekko w bok, by całość ładnie nam wyszła. W eheimie przy podobnej próbie, raz, że ciężko to szło, dwa, ułamałem ‘’coś tam’’, jakiś mały kawałek plastiku.

maxresdefault

Kultura pracy.

Poprzeczka postawiona wysoko. Filtr podczas pracy jest bardzo cichy, co potwierdza wielu innych użytkowników z Lubuskiego forum akwarystycznego, podczas prowadzonych przez siebie testów. Mój stoi w szafce, która nie jest wytłumiona, oraz z tyłu otwarta, mimo to filtra w ogóle nie słychać.Bardzo duży plus. Moje zdziwienie było tym większe, kiedy mała Ikola okazała się być w praktyce cichsza od Eheima z serii experience.

Producent podaje nam taką informację, że turbina-wirnik jest elementem zużywającym się, i raz do roku powinien zostać wymieniony. Może taka informacja zaniepokoić. Jednak jak sprawdzili użytkownicy z Lubuskiego forum, gdzie jeden z nich użytkuje już Ikolę ponad 3 lata i wirnika nie wymieniał, jest to chyba informacja podana na wyrost. Zresztą części do tego filtra są bardzo tanie, za wirnik zapłacimy około 15 zł, gdzie w porównaniu z Eheimem , jeśli dobrze pamiętam w porównaniu kosztuje to 70 zł. Tanie i dostępne części zamienne, także tutaj na duży pozytyw. Przykładowo, gdyby w Eheimie poszła mi uszczelka i turbina, to za te 2 części zapłacę tyle, co za nową Ikolę. Szkoda, że nie znałem tej marki wcześniej 😦

Testowany…
Jak już wspomniałem filtry przeszły dość wymagające testy na kilku forach. Możecie z ich wynikami i opiniami użytkowników zapoznać się w linkach poniżej – specjalnie dla ułatwienia zbieram to w całość. W wątkach zawarto zdjęcia i filmy, warto zerknąć.

Test filtra Ikola 150

Test filtra Ikola 350

Test filtra Ikola 450

Test filtra Ikola 1200 maxx 

Test filtra Ikola 450 – Podkarpackie forum akwarystyczne. 

422806827_1_644x461_filtr-zewnetrzny-ikola-250-piotrkow-trybunalski

No to podsumujmy:

Zalety:

Niski pobór mocy

Dobra jakość wykonania wykonania całości, rurek, przyssawek. Za tą cenę spodziewał bym się prędzej kiepskiego gnącego się plastiku i zle spasowanych elementów. (Najtańszy model kupimy już za niecałe 150zł). Nic takiego jednak nie miało miejsca.

Cisza! Wysoka kultura pracy. Bezszelestny.

Łatwość obsługi i brak efektu ‘’zapowietrzania’’.  ( Ciekawy system zalewania)

– Gumowe nóżki wytłumiające ewentualne wibracje.

– Szybkie, proste uruchomienie.

Tanie części zamienne i łatwa ich dostępność.

Niska awaryjność ( bo napisanie ‘’bezawaryjność’’ zawsze jest nadużyciem. )

Cena. Średnio o 100 zł niższa, od wiodących producentów, oferujących sprzęt o podobnych parametrach. I mimo to, nie mogę się dopatrzyć nigdzie efektu ‘’taniego chińczyka’’, co widać dosadnie w filtrach HW. Może dlatego, że pomysł i projekt z Polski.

Wady: A jednak? Nie może być zbyt różowo. Jest to jednak moje czepianie się , w głównej mierze.

Bezbarwne węże. Niestety, mogły być zielone lub ‘’odymione’’. Przezroczysty ton powoduje, że szybciej zarastają od środka glonami i syfkiem. Węży jeszcze nie czyściłem… pewnie byłby to kolejny minus.

Instrukcja. Jest naprawdę lakoniczna i szczątkowa , więc osoby nieobeznane z takim sprzętem, mogą mieć trudności z jego uruchomieniem.

Wkłady! Nie wiem po co, dają w pakiecie węgiel aktywny, którego w praktyce zazwyczaj się nie używa. W większych modelach po wypełnieniu wkładami standardowymi, zostaje nieco luzu na więcej. Jest to jednocześnie wada i zaleta, bo akwaryści wiedzą zazwyczaj i mają własne preferencje co do stosowanych wkładów, zależnie od akwarium i wielu innych.  Może producent powinien zrezygnować z umieszczania tych wkładów, poza gąbkowymi, dla zachowania jeszcze niższej ceny.

Koszyki – mają uchwyt wysuwany do góry, przez co ciężko jest po wypełnieniu ceramiką założyć włókninę lub gąbkę. Mogły by być przesuwane na bok. Jednak biorąc pod uwagę jak często grzebie się w takim kuble i zmienia wkłady, nie jest to jakaś istotna wada. To tylko takie moje narzekania.

A może coś więcej?

Dla posiadaczy większych akwariów producent jakiś czas temu wypuścił filtry z serii Maxx. Filtry te charakteryzują się większym przepływem – najsłabszy model oferuje nam 1200l / h, co czyni je doskonałymi filtrami mechanicznymi, oraz przy brudzących rybach. Przepływ oczywiście można regulować.  Nadal zachowano energooszczędność mimo parametrów, model Ikola maxx 400 zuzywa 13W. Seria maxx dostępna jest w 3 modelach:

Maxx 400

Maxx 600 – 17W , przy 1400l / h

Maxx 1200 , 39 W 😀  , przy 2400l przepływu, 4 koszyki.  Robi wrażenie.

Moja uwaga do tych filtrów jest jedynie taka, że są już one innej konstrukcji niż omawiane powyżej. Wyposażone są w pompkę do zalewania, a takie gadżety lubią być najsłabszym i najbardziej psującym się ogniwem w całej zabawie. Nie miałem tego filtra, nie wypowiadam się. Wyglądają one jak na zdjęciu poniżej:

ikola_filtr_zewn_5571676f40abd

WAŻNA UWAGA: Prawie każdy z filtrów kubełkowych, posiada czy to na kuble, a częściej na głowicy gumową uszczelkę. Jest to główny element zapewniający szczelność naszego filtra. Ów element zużywa się, twardnieje i kruszy, co z czasem w każdym filtrze powoduje przecieki. Oczywiście uszczelkę można kupić i wymienić w ramach gwarancji, lub samemu. Jednak aby takim sytuacjom zapobiec, wystarczy po każdej konserwacji i czyszczeniu kubełka przesmarować (po osuszeniu) uszczelkę neutralnym smarem technicznym, wazeliną, czy dostarczonym przez producenta smarowidłem. Znacznie spowolni to efekt zużywania się uszczelki. Powinno też smarować się ‘’oringi’’ przy zaworach, zależnie od konstrukcji filtra.

Dodane w zestawie wkłady gąbkowe są dobrej jakości, choć jak wiemy włóknina czy fizelina po czasie rozpadają się, ciężko je doczyścić i muszą być wymieniane. Zamiast tego polecam zaopatrzyć się we wkłady gąbkowe o najdrobniejszej granulacji, można kupić na allegro i sobie dociąć. Zastąpią z powodzeniem włókninę na długi czas.

Uważam, że Ikola , gdyby tylko była bardziej znana, mogła by się okazać solidną konkurencją dla typowo rodzimego Aquaela. (Choć Ikola też jest polska). Niska cena, raczej bezawaryjność i łatwa dostępność części zamiennych w polskiej dystrybucji, czynią zeń godnego przeciwnika. I dlatego, że jest mało znana oraz niedoceniana – ludzie boją się nowości, postanowiłem zadedykować jej niniejszy wpis, choć jak ognia unikam zazwyczaj polecania określonych producentów z nazw. A filtry zasługują na uwagę i cieplejsze spojrzenie. Żałuję, że nie znałem tej marki dużo wcześniej i wykosztowałem się na ‘’jakieś’’ Eheimy.  Jeśli jednak będę zakładał kolejne akwarium i będę potrzebował filtra, mój wybór na pewno padnie na Ikolę.

Więcej szczegółowych informacji na temat wymiarów filtrów można spotkać na stronie producenta.
http://www.ikola.pl

Poniżej przyjemny film instruktażowy, odnośnie instalacji tego sprzętu.