Szklane cuda i suche kompozycje. Czyli od akwarystyki do florystyki.

Jako akwaryści, wielu z nas ewoluuje, próbując coraz to nowych zbiorników, kompozycji i aranżacji. Tworzymy nowe cuda, bawimy, się uczymy. I znamy ten problem, kiedy gdzieś na strychu czy piwnicy zalega puste szkło, kusi, stoi sobie, ale nie zalewamy go, bo albo brak pomysłu, miejsca, pieniędzy, czasu, czy ‘’żona nie pozwala’’ 😛 Można więc wykorzystać takie szkiełko do zrobienia aranżacji ‘’na sucho’’ tworząc w nim mini pustynię z kaktusami i sukulentami. Kula nie musi służyć tylko do ‘’przysłowiowych cukierków’’, a stworzyć w niej możemy wilgotny mikroświat z wykorzystaniem mchów zarówno nie chronionych gatunków leśnych, jak i spróbować z roślinami tworzącymi formy submersyjne i emersyjne, zależnie od tego jaki klimacik wybierzemy. Możliwości jest tak wiele, że nie sposób wszystkiego wymienić. Na pewno można też pobawić się w dobór roślin ściśle biotopowy, pochodzący z określonego środowiska. Tutaj więc spełnią się akwaryści ‘’pro’’ , którzy muszą mieć każde ziarenko piasku pochodzące z danego rejonu świata. No dobra, aż tak chyba nie robicie 🙂 Mniejsza. Ja się tylko postaram nieco pokazać na zdjęciach i opowiedzieć, by przekonać tych, którzy do tej pory nie interesowali się takimi aranżacjami szkieł, żebyście widzieli co tracicie. A innym, by wasze puste, smutne szkiełka stały się zielonymi atrakcjami zdobiącymi dowolne fragmenty mieszkania, będąc ciekawym uzupełnieniem naszych podwodnych światów.

04c0fe05b7d5f05942b272a50717dd91--succulent-terrarium-succulents-garden

Podziału takich szklanych kompozycji dokonałbym zasadniczo na trzy. Podział uwzględnia po prostu to w jaki sposób będziemy doglądać całości, oraz jej środowiskowego charakteru. I najważniejsze. Wszelkie kompozycje wcale nie muszą ograniczać się do użycia naczynia szklanego, choć nam akwarystom będzie to najbliższe. Mogą to być rozmaite donice ceramiczne, (szerokie), metalowe, drewniane…

0e1b4603b670d693med

1.Suche

I to chyba moje ulubione.W tym wariancie mamy spore pole do popisu. Odwzorować możemy zarówno kawałek wydmy, odległej pustyni, albo i nawet plaży. O tak! Wreszcie można używać śmiało muszelek, a nawet kolorowych kamyczków 😛 W każdym razie nie wiem czy jest sens, aby zwracać uwagę na jakiś ścisły dobór kaktusów czy sukulentów z jednego środowiska, bo gdyby tego się trzymać, trzeba by posadzić jednego cereusa albo agawę. Kaktusy rosną dość powoli, więc można spokojnie posadzić ich kilka, i rozsadzać w miarę potrzeby. Fakt, kompozycja może na tym ucierpieć, ale…na szczęście będziemy robić to rzadko. Latem, można wystawić je na dwór, z tym że zwróćcie uwagę na deszcz. A to dlatego, że szkło nie ma pod spodem dziurek jak większość doniczek, przez co wilgoć może utrzymywać się długo, doprowadzając do gnicia korzeni.
Podłoże. Jeśli mamy taką możliwość, używamy ziemi dla sukulentów, która charakteryzuje się dużą przepuszczalnością. Jest to ważne, dlatego, że taka ziemia nie będzie długo zatrzymywać wody. Jeśli takiej ziemi nie mamy, można przygotować ją sobie samemu. W tym celu używamy normalnej ziemi dla kwiatów doniczkowych, i mieszamy ją ze żwirem lub piaskiem ( u akwarystów obu nie brak 🙂 ) , ewentualnie z keramzytem, co też większość z nas ma gdzieś tam. Tego keramzytu, albo grubego żwiru, lub nawet ceramiki dajemy warstwę 1 lub kilku centymetrów w zależności od głębokości naczynia, na samym dnie. Kaktusy ‘’to lubią’’ bo jakoś raz, że odwzorowuje im to fakturę podłoża w środowisku naturalnym, to działają jako sucha strefa dla korzeni. A głównym wrogiem każdego sukulenta jest przelanie i nadmierna wilgoć. Inna inspiracja przychodzi do mnie, kiedy myślę o naszych suchych łąkach. Rosną tam takie szarozielone sztywne trawki, w kępkach, nazwy niestety nie pamiętam, ale może ktoś coś. Myślę, że wyglądałoby to świetnie, jako np. imitacja sawanny ❤ A z pewnością znajdziemy tam i inne ciekawe rośliny. Ja swoją pustynkę wykonałem tak, że z podłoża przeznaczonego dla roślin uczyniłem kopułę na środku, po brzegach zasypując piaskiem. Z czasem pewnie mi się to zmiesza podczas różnych manipulacji. Dzięki temu wygląda to estetyczniej, jakby całość była wysypana piachem.

Pustynia
Moja kombinacja. Na tle zamieszczonych tutaj wypada brzydko, no ale może zarośnie 🙂
Nie jest to do końca ”poprawna” aranżacja, jako, że kaktusów nie powinno się łączyć z sukulentami, dlaczego tak, będzie wyjaśnione poniżej. 

27583257_531237430577744_2076815312_n
Druga moja pustynka i tu już bardziej spokojny klimat. Niech nie łudzi Was piasek, pod tym w środku jest donica mniejsza od szkła, z przygotowaną odpowiednio ziemią. W końcu wykorzystałem zalegające kamienie, i już nie będzie kusić na zrobienie strumienia ani Tangi 😛

Pusti2

Biurko
No to mam 3 nowe szkiełka 😀 Jest tak jak było, szkło, kamienie, piach…nawet woda, tylko trochę mniej 😛

succulent_composition_2_a.jpg0d408da1-6eaf-4f94-a766-42581be612e8Original

Skalnik, kamieni kupa?

Z pustyni przechodzimy do innego środowiska i jeszcze bardziej śmiesznych roślin. Rojniki i rozchodniki porastają rozmaite tereny, zazwyczaj są to suche zbocza górskie wśród skał, ale nie tylko. Czasem nasypy kolejowe, lub nawet…dachy domów. Istnieją w ogromnej palecie kolorów, od zielonego przez czerwienie i bordo, aż po białe, i fioletowe. Niektóre mogą rosnąć i zimować na zewnątrz, kolejne przetrwają nasz klimat jedynie w mieszkaniu. Ale wszystkie w miesiącach letnich mogą  posiedzieć trochę na zewnątrz. I właśnie im możemy stworzyć w naczynku niewielki skalniczek. Jest to opcja o tyle ciekawa, że część rojników czy rozchodników wytwarza wiszące pędy z młodymi osobnikami, albo po prostu rośnie w sposób tworzący zwieszające się, ozdobne warkocze, np. sedum burrito. Większość z nich pięknie kwitnie. Na pewno kojarzycie żółte dywany pełne pszczół na opuszczonych torowiskach. To właśnie rozchodniki. Ale nie sposób zapomnieć i o roślinach z gatunku ‘’Lithops’’ czyli tak zwane żywe kamienie. Sprawdzą się zarówno w aranżacji pustynnej, albo kamiennej, lub połączeniem obu. Wytwarzają okazałe kwiaty.

z21056568Q,Rozchodniki-i-rojniki-moga-przetrwac-zime--w-kamie
Rojniki i rozchodniki, dostępne w olbrzymiej palecie kolorów. 
Succulent-CenterpieceRojniki w donicy z otworami
Wytwarzają młode rośliny na wiszących pędach, co stanowiło dla kogoś niesamowitą inspirację do aranżacji. 
pomysły na rojniki w domu 11

Szkło – wady.

Aby być uczciwym, trzeba tutaj wspomnieć o kilku mankamentach szklanych pojemników. Każdy ‘’Kaktusiarz’’ powie Wam, że absolutnie nie nadają się one do uprawy kaktusów. I będzie miał sporo racji. Przede wszystkim naczynie takie pozbawione odpływu dłużej zatrzymuje wilgoć, przez co może dochodzić do gnicia korzeni. Bywa, że na ściankach szkła z mokrym piaskiem, w słońcu pojawią się…glony. Przy silnym nasłonecznieniu może też dojść do ‘’zaparzenia’’ się korzeni, czyli po prostu zrobić możemy przypadkiem kaktusową zupę. Zakrzywione szkło, wilgotne podłoże z utrudnionym przepuszczaniem mogą stworzyć nawet dla tych odpornych roślin śmiertelną saunę. Jeżeli zaś podchodzimy do roślin jako do mających swoje potrzeby żywych istot, i chcemy aby czuły się jak najlepiej, posadzmy je w doniczkach. Koniecznie z dziurkami!

Ale nie bylibyśmy godni miana człowieka myślącego, gdyby nie spróbować choć temu przeciwdziałać. Pierwszym patentem jaki przychodzi mi do głowy, to zastąpienie szkła pojemnikiem z plexi, w którym nawiercimy otwory i po wszelkim kłopocie, przy zachowaniu niemal tej samej formy dekoracyjnej. Ja u siebie zrobiłem tak, że po prostu w szkle umieściłem przyciętą doniczkę z dziurkami. Jest warstwa drenażu, odpowiednio zmieszane, luzne, przepuszczalne podłoże. Piasek oprócz roli dekoracyjnej, pełni też rolę bufora wchłaniającego ewentualny nadmiar wilgoci.

Aranżacje.

Częstym błędem jest po prostu zbyt gęste nasadzenie różnych kaktusów, co nie wygląda ani ładnie, dwa, taką kompozycję po okresie wzrostu możemy rychło rozbierać, kiedy rośliny zaczną się stykać. Dlatego ja postawiłem na schemat 1-2 rośliny i piasek + kamienie. Biorę pod uwagę, że każda z tych ogromnych w naturze roślin, potrzebuje miejsca, jak i wygląda mi to po prostu ładniej.
Drugi błąd główny, to połączenie sukulentów z kaktusami. Ja to u siebie zrobiłem, bo po prostu nie chciałem ich wyrzucać. Ale pamiętać trzeba, że kaktusy zimą wymagają okresu spoczynku niemal bez podlewania, a sukulenty, choć rzadko, podlewać powinniśmy. Obie grupy roślin wymagają też innej ilości wody. Prędzej czy później w takim zestawieniu, któreś ucierpią.

P8280033-1030x773pomysły na rojniki w domu 10

Kształt. Na co zwrócić uwagę?

Kaktusy i sukulenty porażają wręcz bajeczną ilością form oraz kształtów. Jedni kolekcjonują wszystkie jak pokemony, budując w mieszkaniach piętrowe parapety… Inni jakieś wiaty i szklarnie. I pomimo, że to rozumiem jako hobbysta, to jakoś przypomina mi to tak, jakbyśmy w jednym akwarium chcieli zgromadzić wszystkie gatunki rybek… Wiecie o co chodzi. Takie parapety nie wyglądają ani trochę estetycznie, no ale nie będę nikomu na nie zaglądał. Tutaj zresztą znów zaskoczę (jak to ja) , bo większość kaktusiarzy marzy o tym, aby ich roślina zakwitła i ku temu prowadzi wszelkie starania pielęgnacyjne. A ja nie… Znaczy uważam, że kaktus swoją formą i pokrojem jest już dekoracyjny i piękny sam w sobie, zdobi formą, a kwiat wygląda na tym tle wręcz nienaturalnie…Ale to tylko moje pomylone zdanie. Miało być o kształtach. Kupując kaktusowe wypierdki, nie znając gatunku, możemy się niemiło rozczarować. Czasami ślicznie wyglądający malutki kaktusik, w formie dorastającej straszyć będzie obskurnością i brzydotą. Serio… Niewdzięczne potrafią być tutaj ‘’kolumnowce’’ choć większość wygląda świetnie. Ale niektóre zamiast rosnąć tak jakbyśmy chcieli, czy tak jakby nam się wydawało, że rosnąć będą, w formie dorosłej ‘’rozłażą’’ się krzywo na wszystkie strony, sprawiając niemało trudności przy przesadzaniu. Inna kwestia, że małe kaktusy ‘’kolumnowe’’ w sklepowej doniczce mogą sprawiać wrażenie, że będą rosnąć jako kula. Trzeba po prostu znać gatunki i sprawdzić sobie przed zakupem, wiedzieć czego się szuka. Tutaj niewiedza kosztuje, w sumie parę groszy, ale nie jest niczym przyjemnym patrzeć latami na roślinę która nam się nie podoba, a której szkoda wyrzucić. Inne kolumny drewnieją od spodu, co nie każdemu się spodoba, jeszcze inne wyginają się w kierunku światła. Mam taki przypadek u siebie. Kaktus, rosnący w grupie z innymi w osobnych doniczkach na tym samym parapecie. Z początku szło mu ładnie, ale potem zaczął chylić się do szyby. Można go odwrócić, i odchylanie zaczyna się znów, byle do światła. Inne kolumny obok rosną ładnie i prosto, co ciekawe, powyginany brzydal kwitnie regularnie i obficie co roku.
Kule to kule –  jednym będą się podobać, innym nie. Na pewno rozpoznamy z łatwością najpospolitszą z nich, czyli Echinocactus Grusoni – tak zwany ‘’fotel teściowej’’.

04c0fe05b7d5f05942b272a50717dd91--succulent-terrarium-succulents-garden

Dlatego moim faworytem są kaktusy, hmm nazwijmy to ‘’parówkowe’’ ? 😛 No, kolonijne może. W każdym razie tworzą takie sympatyczne zwarte grupy małych ‘’kiełbasek’’. Mniej więcej wiadomo jak będą rosnąć i jaki pokrój stworzą. W kaktusowym świecie są czymś w rodzaju podszytu. I przykładem niech będzie moja ulubiona Mammillaria Elongata, która wykształciła wiele fantazyjnych form. Niektóre w pokroju przypominają ludzki mózg, jelita czy inne cuda…Zresztą zobaczcie. Zaletą tych roślin jest fantastyczna forma oraz brak mocno kłujących igieł. Często są zawinięte ostrą stroną w tył.

71EGF3mIppL._SL1280_SIA0445MAMMILARIAELONGATACRISTATA-3c47d10914190e30258b0857877b4e85bMammillaria elongata ssp elongata - Jardin Exotique de Monaco - Photo Franck Martinmammillaria-elongata-var-intertexta-dc-40997612MammillariaElongata1

Kaktusy jakich nie chcesz mieć u siebie… 

Zapadł mi w pamięć szczególnie jeden. Opuntia microdasys – chyba tak nazywał się szatan wśród kaktusów. Opuncje są szczególnie pięknie i nietypowe – plackowate, paletkowe, grube liście upstrzone białymi lub żółtymi plamkami, w których…mieszkają kolce najbardziej upierdliwe wśród kaktusów. Malutkie, cieniutkie jak sam milimetr, dla wielu osób niewidoczne. Do momentu aż skuszony pięknością opuncji raczysz damy dotknąć. Pomijając, że są w kolorze słomkowożółtym i w ciele ich nie widać, to posiadają mikrokopijne zadziory, którymi przenikają skórę dotkliwie kłując. Oj… W pierwszym odruchu myślałem, że sobie poradzę. Bo wiadomo, będzie przesadzać się rzadko i będę uważał. Tak… Roślina rosła szybko, więc przesadzać było trzeba. A kłujki atakowały dosłownie wszędzie – z firany, tapczanu, ubrania…nie pomagało wtedy nawet pranie. Nie pamiętam jak skończyła ta roślina, ale chyba nie najlepiej 😦 I gdyby nie to, byłaby chyba moją ukochaną królową w świecie tych roślin.

opuntia_microdasys_var_pallida

28788eca260ad70be96360363119d137500_F_135723954_JPSPk94r0LA96rQ9OZDjRHgnE681NNvX

pobrane
Sedum Buritto tworzy ozdobne warkocze, niemal jak dredy. Listki łatwo się wykruszają. Nie znosi przelania, poza tym bardzo pancerna roślina. 

zywe-kamienie-kamyk-litops-lithops_4742litops_lithops
Lihopsy, czyli żywe kamyki. 
Źródła zdjęć: 
http://www.swiatkwiatow.pl/

https://zielony-parapet.pl/

Zwróćcie też uwagę na aloesy lub gasterie. W kwiaciarniach przeżywają swój złoty okres i mogą być wdzięcznym uzupełnieniem każdej kompozycji, stanowiąc nawet jej główny element. W kwiaciarniach znajdziecie też porosty, tak zwany Chrobotek, który u nas jest gatunkiem częściowo chronionym i nie wszędzie można go zbierać. A w sklepach mają dodatkowo wersje w kolorach. To już jednak będzie element może suchego sosnowego zagajnika z mchem, igłami, szyszkami… Twórzcie 🙂

Gasteria nn
Powyżej jedna z Gasteri, niżej aloesy. 
sukulent_65091345148120Aloe_aculeata_15506_lDigital StillCamera

2. Mokre – wilgotne.

Kawałek prastarej mrocznej puszczy, tropikalny las, a może bagienko, mokradła, rozlewisko? Możliwości, jest tyle, że na samą myśl boli mnie głowa. Ale może najpierw o mchach. To na co my powinniśmy zwrócić uwagę, to po pierwsze czy nie są jakimś gatunkiem chronionym lub zagrożonym. Jeśli nie, patrzymy, jak taki mech żyje w miejscu gdzie go znaleźliśmy. Porasta kamień, martwe/żywe drewno, a może ściółkę? Od tego bowiem zależy, jak przygotujemy mu podłoże, aby utrzymać go przy życiu. Gleba leśna zazwyczaj jest kwaśna, i taką powinniśmy zastosować. Dobrym dodatkiem będzie ozdobna kora ogrodnicza, lub fragmenty martwego drewna. Posłużą one mchom za pożywkę i zapewnią możliwość korzenienia się. Oczywiście są gatunki ‘’uniwersalne’’ porastające kamienie, drzewa żywe i martwe, ziemię, i wszystko co możliwe. Kiedy przytargałem sobie trochę mchu z lasu, byłem bardzo szczęśliwy i podekscytowany aranżacją jaka miała powstać. Powstała. Na chwilę. Po czym w przerażenie wprawił mnie ogrom robaczków, pajączków i wijów biegnących w cieple ku wolności…Brr! Nigdy więcej. Dlatego polecam zostawić gatunki leśne tam gdzie są.

8531022606_6e8e10d5726866536591_bf4f16a099169ef10ed09ec087847e60e84554af6c36677cbbd148d4a48e34056a6a067799

Nasze akwariowe mchy, też potrafią się przystosować. Właśnie bardzo wiele gatunków które hodujemy, to takie, które w naturze rosną ponad wodą, choć w środowisku bardzo mokrym, a mogą też przekształcić się w formę radzącą sobie pod wodą. Z tym można pokombinować. Podobnie rośliną o takich właściwościach jest pospolita w akwariach wąkrotka białogłowa i wiele innych gatunków. Takie kompozycje możemy utrzymywać pół zalane lub często zraszać. Co wiąże się jednak z czyszczeniem szkła od suchych plamek parujących kropel. Jako podłoże możemy użyć naszych substratów, odpowiednio zabezpieczonych warstwą piasku, z siateczką czy co kto tam lubi.

20140316_21013513307267_1028607367235582_7079434595331253539_n

Inna wariacja to mokradła, zalany brzeg jeziora, czy stawu. Tutaj możemy wykorzystać łodygi suchej trzciny, ‘’pałki wodnej’’ tataraku, turzycy. Co się komu podoba. Pamiętajcie o gałęzatce kulistej! Ta nietypowa roślina, a raczej glon sprawdzi się doskonale w wariantach całkowicie zalanych. W dodatku przeciwdziała tworzeniu się glonów, a produkując tlen unosi się w zbiorniku tworząc niepowtarzalne widowisko.

81urf2G-jcL._SL1500_c1e6c67e01541f1a3307d6a8708b399dIMG_4857-700x466hqdefreeaultFlower-Vase-Aquariumgalezatka-kulista-roslina-akwariowa-moss-ball-cladophora-09
Z wodą, czyli to co my akwaryści lubimy pić najbardziej. 

Mieszane.

To dla mnie styl, który tak naprawdę ciężko określić. Bo tutaj już niekoniecznie musimy skupiać się na wyglądzie i klimacie danego środowiska, a stworzyć coś innowacyjnego. Połączyć gatunki roślin ‘’doniczkowych’’ z całego świata w jedno. Albo i użyć kolorowych kamyczków, ozdób, zameczków…W każdym razie warto pamiętać, że rozmaite rośliny mają swoje wymagania i preferencje, co do glęby, światła, wilgotności, miejsca, a nawet takiego czynnika jak przestawianie z miejsca na miejsce. Trzeba więc tak dobrać, by to się nie gryzło, i nie było tak, że jedne będą rozwijać się wspaniale, a inne wegetować. Ja tylko wolę aby używane naczynie miało szeroki otwór, aby łatwiej było manipulować w środku. Standardową praktyką w kwiaciarniach jest umieszczanie tych roślin w samej korze lub mchu, roślinka ma jedynie trochę ziemi, której nie okruszono. W takich warunkach może jakiś czas przetrwać, ale nie żyć na dłuższą metę i rozwijać się. No ale to już nikogo nie obchodzi, są ludzie, co kupują takie kompozycje, nic z tym nie robią, jak rośliny zmarnieją, to kupują nowe. Dlatego lepiej jest skompletować wszystko samemu i tak przygotować podłoże, aby aranżacja cieszyła nas i rozkwitała. Naprawdę nie będę zagłębiał się w gatunki, bo musiałbym pisać przez tydzień. A i tak każdemu spodoba się co innego.

7e83889628d98ea906208da34ca3989a13139203_1013763965386589_4815476738415230113_n
13087810_1013764032053249_1456933067686480887_n13339529_1028607223902263_1453382897465515311_n
Suche szkiełko, przedstawiające ….No właśnie co? Kojarzy mi się z tymi górami w Ameryce płd. 

Ogród zamknięty w szkle na wieczność.

W 1960 roku francuski botanik David Latimer, założył ogród w butli. Pielęgnował go przez 12 lat, a w 1972 zamknął go szczelnie na zawsze. Wydawałoby się, że całość szybko zmarnieje…Nic bardziej mylnego! Eksperyment stał się głośny i sławny na całym świecie, kiedy okazało się, że stworzony przez francuza ekosystem radzi sobie doskonale. Roślina rośnie, zamiera, odradza się, i tak ciąglę. Nieustanny obrót pierwiastków i materii daje możliwość obserwowania zaklętego świata w trwającym splecionym cyklu życia i śmierci. Pod tym linkiem znajdziecie instrukcję, jak taką bańkę sobie wykonać.
https://www.crazynauka.pl/by-rok-1960-gdy-david-latimer-za-o-y-sw-j-ogr-d/

head_pic01


To co? Pora na zalety, wady i takie tam?

Plusy:

+ Znowu raczej koszta. Na pewno będą mniejsze zarówno przy założeniu jak i ciągłości pielęgnacji. Generalnie wydatek jest jednorazowy, na naczynie, podłoże i rośliny.

+ Czas pracy. Oj minie go trochę, zanim roślinki podrosną na tyle, by wymagały rozsadzenia. Mowa tu o szkłach suchych i mieszanych.

+ Mobilność. Przeniesienie akwarium jest zazwyczaj problemem, z uwagi na całą techniczną aparaturę jaka mu towarzyszy. Oraz wodę. I ciężąr. A swoją aranżację przenoszę z parapetu na półkę często, oraz zamierzam wystawiać ją ‘’na dwór’’.

+ Oświetlenie to dla mnie nie wiadomo, plus czy minus. Swoją kompozycję chciałem początkowo oświetlać jedynie sztucznie, ale niestety rośliny lądowe potrzebują o wiele więcej lumenów niż wodne, oraz korzystają z pełnego widma światła. Z jednej strony oczywiście dla nas to oszczędność.

+ Odchodzą całe koszta techniki w jaką musimy normalnie wyposażyć akwarium.

+ Brak glonów, konieczności czyszczenia, podmian, słowem – czas. Zrobimy i delektujemy się widokiem długo.

+ Raczej nie musimy preparować niczego, dbać o wypłukanie piasku choćby. Jeśli ktoś chce używać elementów gnijącej natury, np. drewna to oczywiście, może mieć ono pasażerów. Obsada gratis 😛

+ Niesamowity, przyciągający uwagę wygląd ❤

Minusy:

– Raczej spore utrudnienie, gdyby ktoś chciał trzymać jakieś żyjątka żywe. Choć słyszałem, że niektórzy w tego rodzaju pojemnikach z pokrywką hodują np. tropikalne mrówki czy inne robaczki.

– Więcej nie widzę… No można uwalić się ziemią, nabrudzić, i pokłuć kaktusami.

Myśl końcowa.

Zabawa w suche zbiorniki wydaje się równie twórcza co akwarystyka, i możemy w niej rozwinąć swoje umiejętności, wykorzystać nabyte już doświadczenie, oraz przyswoić kolejne obszary nowej wiedzy. I tak sobie myślę, że jest to dużo spokojniejsza forma, no bo przecież tu nikt nie będzie cię hejtował, że nie masz odpowiedniego biotopu i warunków dla jakiejś rybki, ani czepiał się aranżacji, w której bądź co bądź obowiązuje ogromna dowolność. Wprawdzie we florystyce mamy też jakieś określone style aranżacji, ale tutaj nikt nie będzie się nad Tobą pastwił, jeśli zrobisz zle i roślinki Ci zmarnieją, no to Twój problem. Żegnamy też shitstormy o parametry wody. W każdym razie, to nie miał być jakiś wyczerpujący artykuł, i na pewno oczekiwań wielu nie spełni. Raczej szybki galop przez niektóre możliwe pomysły. Biorąc pod uwagę setki uprawianych gatunków roślin ‘’doniczkowych’’ ogrodowych, i wodnych oraz możliwych z nimi kombinacji, nie jestem w stanie tu tego przedstawić. Życzę Wam zatem  mnóstwa relaksu i wrażeń przy tworzeniu nowych, zachwycających aranżacji, no i koniecznie chwalcie się jak co komu wyszło. Twórzcie i bawcie się jak najlepiej. Miłego.

Parapet
Mój parapet – obecnie. Albowiem są ludzie i parapety… Pewnie nieraz się jeszcze zmieni. 

ro-mot-nuoi-thu-cung-tao-cau-thuy-sinh-cuc-lakolorowa-kompozycja-z-roznych-gatunkow-kaktusow4845bgpkp1Scinapsusa możemy użyć również w akwariach przy niektórych biotopach, jako że wytwarza korzenie umożliwiające mu pobieranie składników z wody. Choć rosnąc w ziemi nie lubi zbytniej wilgoci…

J07_sukulenty_v_kameni_bigpobrane (1)succulent-terrarium-gallery-1ed7b3c1e33da787431d77965d4b93be3crochet-succulents_sq_0f06ca747c68c8f477d40fe0894170c79bd875bc119a180539f19d792cc8e7bed--types-of-cactus-types-of-succulents566dcbe4e8ad0249a4207bfe45938dcd--terrarium-cactus-terrarium-desertcool-terrarium-ideas11

Zielone szaleństwo / inwazja tandety? Kilka słów o sztucznych roślinach w akwarium.

Po tym wpisie jedni będą turlać się ze śmiechu, inni odejdą zniesmaczeni, kolejni zaś stwierdzą, że po raz wtóry oszalałem. W każdym razie za chwilę czeka Was pranie mózgów i gównoburza, a to oznacza, że jestem w swoim żywiole. Znów narozrabiałem 😀

Ale najpierw wypadało by Was przeprosić, ponieważ w ciągu ostatnich kilku dni zostaliście wprowadzeni przeze mnie w błąd. Celowo dodam i można linczować oraz topić. Ten mały eksperyment socjologiczny miał jednak coś pokazać i tym samym stał się okazją do popełnienia niniejszego tekstu. No już, wybaczcie, zostaliście użyci do celów badawczych dla dobra akwarystyki 🙂 To szlachetny cel. I zaszczyt. ‘’Panie akwarysto, melduję wykonanie zadania’’. No dobra, już mówię o co chodzi.

Parę dni temu zamieściłem w grupie i na stronie swoje akwarium z aranżacją, powiedzmy to nurzańcową. Czyli kępa chwastu porastającą tył zbiornika, no i pięknie jest, zielono, i skromnie bardzo jest. Akwarium zebrało polubienia, nieco komentarzy, no i poszło w zapomnienie. Ktoś zapytał jakie to rośliny. I teraz właśnie mogę wyjaśnić tą tajemnicę sfinksa – to były rośliny sztuczne 😀 😀 Były i są, bo z tej aranżacji nie zamierzam na razie rezygnować. Bo przecież nie byłoby akwarystyki tradycyjnej bez roślin sztucznych. To obraza boska.

Plastykowe rośliny cieszą się ogromnym gronem przeciwników i hejterów, podobnie jak ceramiczne zameczki. Choć zwolenników na pewno też mają. Szkoda, że ci przeciwnicy nie hejtują tak samo plastyków od filtra, gumowych rurek, gotowych lamp, termometrów, twinstarów dozujących CO2 z butli, nawozów albo i samych szklanych akwariów – przecież i one są w całości sztuczne. Co więc za różnica, czy w pewnym zbiorniku zamiast roślin żywych użyjemy tych sztucznych? Różnice oczywiście są, ale o nich będzie na końcu. Najpierw jednak geneza, skąd pomysł na taki wystrój, co mnie skłoniło, no i jak to szło.

A zaczęło się niewinnie. Jakiś czas temu wpadły mi w oko takie oto aranżacje z samego nurzańca ‘’trawiaste’’ zielone łąki wyglądały całkiem estetycznie – prostota i natura.

a501

10606316_603652193076561_6322321477850247988_n

Mój nurzaniec trochę jednak dał mi w kość – jak bez wzmacniaczy, to rósł wolno, jak dostał pożywkę to bielał i dostawał dziur. Bądź tu mądry. Wkurzałem się, ale roślinka sobie była. Pewnego razu zawędrowywałem do kwiaciarni i uwagę moją przykuła sztuczna roślina dekoracyjna, do złudzenia przypominająca naszą vallisnerię. Tak patrzę i już grzeszę w myślach, bo po krótkiej wizualizacji w swej chorej głowie stwierdziłem, że może coś z tego być. Zakupiłem pęczek, w domu pociąłem odpowiednio, i zacząłem to układać aby zobaczyć. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Roślinki okazały się wykonane z tak delikatnego tworzywa, że nawet falują lekko w nurcie wody, co wygląda bardzo naturalnie. Tak sobie pomyślałem – Jeżu Kolczasty, ile ja bym musiał się naświecić, nawozić, ‘’podlewać’’ i czekać aby coś takiego stworzyć? W low techu przynajmniej kilka miesięcy. I jeszcze ciągle wywalać nowe pędy, rozcinać i porządkować, pamiętać o świetle – tutaj nie muszę. Bzdzi sobie słabe białe RGB i mogę akwarium obserwować w świetle przyćmionym tak jak lubię cały czas. Jak dla mnie to same plusy. Nie wiem czy pamiętacie, że ja w swoich akwariach kieruje się głównie taką zasadą, aby stworzyć, efekt, klimat, pseudo – kopię zbliżoną do naturalnego środowiska, jednocześnie mając przy tym jak najmniej pracy w codziennej pielęgnacji. I wiem, wiem ! Że są akwaryści którym przyjemność sprawia pielęgnacja żywych roślin, przycinki, mieszanie nawozów, świecenie, dozowanie CO2 i inne cuda – wiem i podziwiam Was za to. Ja jednak tego nie znoszę. Jestem chyba jedynym znanym sobie akwarystą, który w akwarium grzebać nie lubi, co niezmiennie szokuje wielu. Ale i dzięki temu mogę tworzyć coś innego, dzielić się tym i pokazywać. I bardzo dobrze, że jesteśmy tak różnorodni w poglądach, gdyż w tej bogactwie form, każdy może znaleźć wycinek dla siebie, jaki da mu satysfakcję.

4e8afc80ca055

– Ale Tradycyjny jełopie, rośliny żywe pełnią ważną funkcję w akwarium, produkują tlen i niwelują szkodliwe produkty przemiany materii od odchodów ryb!

No to fakt. Trudno się nie zgodzić. Ale czy o deszczowni państwo słyszeli? Filtracji i wkładach spełniających różne funkcje? W każdym razie, w ostatnich moich 7 akwariach rośliny były skąpym dodatkiem, albo ich nie było wcale. I jeśli do zbiorniczka 50 litrów mam podłączony filtr dedykowany do 240 który wcześniej dawał radę w 300 litrach przy 40 rybach, to mając jednego bojownika nie muszę chyba się martwić o te sprawy. Poza tym coś żywego jednak tam mam. Jest rzęsa trójrowkowa i pęd scindapsusa, którego korzenie cały czas rosną i ‘’ssają’’ wodę.

2297743921_7f9061207c

Można by jeszcze polemizować z czymś innym, mianowicie niektórzy twierdzą, że sztuczne rośliny mogą kaleczyć ryby, albo i wydzielać do wody coś toksycznego. Jedno i drugie ma jakoś im przeszkadzać, a ryby mają nie wiadomo skąd wiedzieć, że nie otaczają ich roślinki żywe…No są tacy co głoszą takie teorie. Z pierwszym to przegięcie – chyba że roślinka jest zrobiona z naprawdę nietypowego twardego tworzywa. Pomijając już funkcje biologiczne jakie spełnia żywa zieleń w akwarium, dla ryb ma ona głównie inne znaczenie. Mianowicie taki gąszcz zwiększa poczucie bezpieczeństwa, i niektóre gatunki czmychają tam, jeśli coś za szkłem się poruszy. Chętniej przystępują do tarła – ale ogólnie chodzi o ten ‘’komfort psychiczny’’ jaki daje im ‘’busz’’. I tutaj jest ogromna przewaga po stronie sztucznych roślin, jako, że nie musimy cykliczne grzebać, zanurzać rąk i straszyć ryb.
Co do wydzielania toksyn. Może się tak zdarzyć, ale to już trzeba mieć niezłego pecha.  Tak naprawdę plastiku w wyposażeniu akwarium mamy mnóstwo – od rurek z deszczownic, po części filtra, pokrywy itd. I moje najgorsze doświadczenia z ‘’wydzielaniem czegoś do wody’’ pochodzą od zgoła innych części niż rośliny. Pamiętam kiedyś były produkowane takie czarne przyssawki. Strasznie śmierdziały. Ale właśnie mówiono aby je wymoczyć, bo ryby szaleją. I tak bywało. Teraz są dostępne te same, ale robią je już z czegoś innego. Innym razem kupiłem jakiś filtr na allegro, i też nie wymoczyłem ani nie wygotowałem wkładu z gąbki. A strasznie waliła chemią. I ryby zareagowały dość szybko pływając żwawo z góry na dół przy szybie. Nigdy więcej. Natomiast o czym warto w przypadku sztucznych roślin pamiętać – nigdy ich nie wygotowujemy we wrzątku! Pomijając, że często tracą fakturę i kolor, to właśnie wtedy możemy spowodować puszczanie z tak potraktowanego tworzywa szkodliwych chemikaliów. Mój bojownik roślinkami wydaje się być zachwycony. Buszuje między nimi, śpi, szuka czegoś, albo próbuje złapać Piskorka. I chyba tyle na ten temat.

24099797_502759316758889_2115291690_n

Sztuczna tandeta, gdzie kupować, gdzie szukać?

No już nie będę taki – podzielę się swoim odkryciem. Ale nawiązując do pytania, na pewno nie szukać w sklepach zoologicznych ani w Internecie. Tam nie znalazłem takich jakie mnie interesowały. Za to polecam rozejrzeć się w kwiaciarniach. Miewają spory wybór. A w ubiegły weekend trafiłem na giełdę kwiatową w poznaniu na Franowie, i tam po prostu odnalazłem swój raj…Czego tam nie było :O Jeśli chodzi o sztuczne roślinki to trafiały się nawet takie długie na ponad metr, idealne do obsadzenia dużych zbiorników. Aż mi się smutno zrobiło że sprzedałem swoją 300tkę, bo gdybym wiedział o tym, to miał bym dziś roślinniak na piasku z oświetleniem 0,0005 Wata J Były imitujące rogatka, nurzańca, ludwigię, bacopy, żabienice, anubiasy, elocharis, bolbitis, kabomby, kryptokoryny, krynie, trawniczki – co kto chce. I wszystko za grosze, z zerowym kosztem utrzymania. Niektóre wykonane z tak delikatnego tworzywa, że aż trudno uwierzyć. Ja jednak na razie zostaję przy jednej roślinie, choć wierzę, że z tego co tam jest można by stworzyć wyciosaną aranżację a’la high tech turbo nitro CO2. Tutaj nachodzi mnie refleksja, co jest bardziej sztuczne… Czy pędzona chemicznie i technicznie plantacja równo posadzonych krzaczków, które padną kiedy tylko zabraknie im jednego z elementów, czy może piasek, kamienie i plastiki w skąpym oświetleniu, pokryte łagodnie glonami… Może komuś się będzie chciało w to pobawić. Jako ciekawostkę dodam, że można także zamówić sztuczne rafy do złudzenia imitujące te naturalne, i choć wychodzi to drogo, w praktyce taniej niż żywy morszczak. A ryby i inne stworzenia morskie w takim akwarium mieć możemy. Moda kwitnie obecnie w USA i być może coś o tym napiszę więcej któregoś dnia. Ja swoją aranżację którą widzicie na zdjęciach stworzyłem za ….30 zł.

24098792_502110420157112_813766965_n (1)

Kto oszukuje?

Jeden z akwarystycznych znajomych, powiedział mi taką ciekawą rzecz. Ponoć niektórzy aquascaperzy w swoich tych zapierających dech aranżacjach stosują czasami też rośliny plastykowe, zwłaszcza jeśli chodzi o czerwone lub bardzo wymagające gatunki. Czy to prawda, nie wiem, bo nie widziałem, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że tak wplecioną roślinkę w gąszczu innych ciężko byłoby odróżnić.

Podsumowanie, czyli wady i zalety.

Tak chyba najlepiej. Podać za i przeciw, a każdy sam zdecyduje co dla niego i posiadanych ryb najlepsze lub najwygodniejsze. Ja nie namawiam aby mnie naśladować. Sam kieruję się takimi banalnymi ścieżkami, dla własnego komfortu przy (braku) pielęgnacji zbiornika i stworzeniu dobrego efektu klimatycznego. Żeby miło mi się patrzyło. Stad zajawka na strumienie i akwaria z gałązkami. Teraz przyszedł jednak czas na rośliny. I znów ‘’wbrew sztuce’’ xD I chciałoby się powiedzieć ‘’to już ostatnie akwarium, na pewno nic tu nie zmieniam, zostaje tak na stałe’’ – tak mówiłem sobie przy 50 poprzednich. No wszyscy wiemy jak jest 🙂 Ale ma szansę zostać długo. I jestem zdania, że skoro w akwarium mamy sztuczne praktycznie wszystko z wyjątkiem ryb, bakterii, glonów i niektórych procesów, to co szkodzi…. Zwłaszcza przy tak skąpych obsadach jak moja.

24133724_502759476758873_1679694832_n

Zalety:

– Oszczędność na świetle i energii, w dodatku nie musimy pilnować żadnych godzin świecenia.
– Odporność! Tym sposobem możemy hodować typowo roślinożerne gatunki, bez obawy że zdemolują nam wystrój.
– Niski koszt
– Oszczędność na nawożeniu, którego nie stosujemy.
– Oszczędność czasu, co moim zdaniem jest najważniejsze.
– Mniej stresu dla ryby, mniej cyklicznego grzebania i prac związanych z przycinką oraz przesadzaniem.
– Błyskawiczny i trwały efekt aranżacyjny ( znowu czas )
– Wygląd ( jak trafimy na ciekawe)
– Raczej nie zawleczemy z nimi ślimaków, niechcianych pasożytów albo i chorób.

Wady:

– Dla niektórych wadą będzie samo to, że są sztuczne, jak i to że nie rosną i nie można ich pielęgnować.
– Nie spełniają funkcji biologicznych w akwarium.
– Niektóre wyglądają brzydko i nienaturalnie.
– Mogą zostać łatwiej wykopane przez ryjące ryby. Oczywiście można je przydusić kamykami itd., ale np. te które ja mam nie mają żadnego mocowania i wypłynęłyby nawet przy kiryskach.

Jak już wspomniałem efekt aranżacyjny przerósł moje oczekiwania. Zarówno z daleka jak i bliżej nie mam wrażenia, że oglądam coś sztucznego. Przeciwnie. Obserwuje się dobrze no i zielono, kojąco. Dociera też do mnie smutny fakt, że chyba nigdy nie miałem bardziej zielono w akwarium 😦 A perspektywa błogiego obserwowania i jedynie dolewania wody, cieszy i kusi 🙂 Dlatego powstał ten wpis – aby pokazać, że po prostu można obejść pewne rzeczy przy odrobinie fantazji i szczęścia. I z tandety paradoksalnie, stworzyć coś zbliżonego do naturalnego. A gałązka którą widzicie została wzięta żywcem z lasu, nie jest ani okorowana, ani preparowana / gotowana nic, tylko włożona do akwarium. Półnaturalne i nie biotopowe 🙂 Ale takie kombinacje też mi się wpisują w założenia niskobudżetowej i mało problematycznej akwarystyki.

Jako uzupełnienie polecam inny artykuł na ten temat, traktujący jeszcze inaczej pryzmat wad i zalet które ja wymieniłem.

http://www.superakwarium.pl/poradnik-akwarystyczny/rosliny-akwariowe-8211-zywe-czy-sztuczne-id201.html

24099894_502110396823781_1187059302_n

23972728_502110330157121_1611008482_n

Woda Brzozowa, czyli ”Akwarium na miotle”.

To będzie dość krótki wpis jak na mnie. Jak pewnie kojarzycie, moim ulubionym typem akwarium są Czarne Wody, i choć obecnie ich nie mam, to i tak uważam, że tego rodzaju zbiorniki tworzą najpiękniejszy w akwarystyce klimat. Są i pewne minusy Black Water, przez które ja z zrezygnowałem z pielęgnacji takich baniaków. Między innymi był to syf z rozkładających się liści, zabijający mi filtrację. Szukałem przeto jakiegoś rozwiązania, aby wrócić nieco do klimatu, a obejść te inne mankamenty drażniące mój spokój pośród czarnych wód. No i znalazłem takie coś jak na zdjęciu poniżej :

w13

Nie wiem kto zrobił to akwarium, wiem że zostało one zaaranżowane na jakiejś wystawie. Uwagę moją zwrócił naturalny sposób zamocowania gałęzi, które pięknie imitują zwieszające się badyle wchodzące do wody, tak jak to mamy czasem nad brzegami zbiorników wodnych. Postanowiłem wykorzystać ten pomysł i na szybko zalałem wolną akurat kostkę 20 litrów. Podrasowałem to po swojemu, z wygody nie dając żadnych roślin, bo i jak widać po moich akwariach za często u mnie nie goszczą. Efekt był piękny, choć nie udało mi się zrobić ostrego zdjęcia, nocą to już w ogóle full klimat. Jednak znów dałem za dużo liści , krewetki rozrobiły to na ‘’błotko’’ , które przytkało filtr, wkurzyłem się i zrobiłem strumień. I tak złamałem postanowienie, które brzmiało ‘’Nigdy więcej czarnych wód’’.

Zdjęcie2763

Ale z tym pomysłem – czemu nie. Tylko dno bez liści wygląda po prostu łyso, ale jeśli użyć samych gałązek, no to nie rozkładają się one na tyle szybko by mocno zanieczyścić. Rzekł bym nawet ,że trwają bardzo długo, jeśli nie ma głodnych krewetek i ślimaków które będą je maltretować. No i to jest właśnie ten sposób – zachowujemy klimat, bo można wlać wywar z szyszek olchy, mając jednocześnie czystość w zbiorniku.

Zdjęcie3187

Co do korzeni, bo pewnie niektórzy czytając dostają wylewu wody od podmian, że jak to BW bez korzeni. Ja ich nie stosuje od dawna, z uwagi na pracochłonną preparację, a i tak nie ma nigdy gwarancji że coś się z nimi nie będzie dziać. Za to cienkich suchych gałązek mam wokół pod dostatkiem, nie trzeba ich preparować w żaden sposób (znaczy można, ale ja tego nie robię – sparzone psują się szybciej). Są cienkie więc szybko nasiąkają wodą i toną często już na 2 dzień. W przypadku korzeni słyszałem o ludziach, którym zatopienie nie udało się  przez ponad rok… No i w razie co, można bez problemu wymienić je na kolejne. Pytaliście, dlaczego tak się uparłem na brzozowe, po pierwsze mam taki las przed domem, po drugie mają bogactwo form, kształtów i ciekawy wygląd. W wodzie nie rozkładają się szybko, nie wydzielają też niczego szkodliwego. Zatem polecam – zamiast czarnej wody, zalejcie sobie kiedyś Brzozowiankę.

Mało liści lub wcale dajemy, jeśli nie chcemy kłopotać się z syfkiem dokuczającym filtracji. Takie dno z radością powitają kiryski, choć i one lubią czasem się skryć pod listowiem. Wszystko drogą kompromisu, można wtedy kilka im włożyć dla uciechy.
Gałęzie mocujemy tak by imitowały zwisające nad lustrem wody zanurzone gałązki, lub też układamy bokiem na dnie. Jak kto woli. To akwarium miałem niestety krótko, stąd marne zdjęcia, ale nie wykluczam że jeszcze kiedyś do tego wrócę. A z ryb warto zainteresować się Samotniczkiem Neonowym, maleńką rybką, która lubi te klimaty i nie szaleje z pływaniem. Niebawem będzie opisany na stronie.

Zdjęcie2764
Z roślin ładnie wyglądają w tym zestawieniu kępki Lemna Trisulca czyli Rzęsy trójrowkowej, która tworzy piękne plechy i można ją zdobyć w naszych bajorkach. Ewentualnie Wąkrotka Białogłowa, no i oczywiście pistia lub limnobium rozłogowe.

Zdjęcie3179

w1a
I zdjęcie z omawianej wystawy – dziękuję bezimiennemu akwaryście za inspirację 🙂

Więcej o czarnych wodach na stronie dowiesz się tutaj: Czarne wody – Pogadanki w temacie.

Mała Tanganika & Szczelinowce Część 2 – obserwacje

Jak niektórzy pamiętają, jakiś czas temu umyśliłem sobie uczynić w 50 litrach ‘’Małą Tanganikę’’ w której mieszkać miał Szczelinowiec Leleupa. Akwarium długi czas spełniło wszelkie moje oczekiwania jakie w nim pokładałem – czyli, jako że nie jestem ‘’standardowym akwarystą’’, przy tworzeniu zbiorników kieruję się zupełnie innymi wytycznymi niż większość kolegów po szkle. Dla tych co nie wiedzą, jest to między innymi czas pracy, czynności i pielęgnacji jakich mam wykonywać przy zbiorniku, a tych ma być jak najmniej, najlepiej było by wcale. Ciekawe kryterium… No więc Mała Tanganika prawie w zupełności spełniła pokładane w niej nadzieje, i wytrzymałem z tym akwarium jakieś ponad 9 miesięcy. Jak na mnie nawet dużo. Przez ten czas dowiedziałem się mnóstwa rzeczy jak i poczyniłem pewne obserwacje odnośnie prowadzenia takiego zbiornika, którymi chciał bym się podzielić. Będzie to kontynuacja innego artykułu o tytule Mała Tanganika & Szczelinowce Leleupa.

Przy okazji, dowiedziałem się, że Szczelinowiec Leleupa jest gatunkiem wpisanym do Czerwonej księgi gatunków zagrożonych 😦
Tutaj możecie sobie zerknąć:
http://www.iucnredlist.org/details/60612/0
Zdjęcie3015

Jezioro Tanganika w swym bogactwie oferuje nam wiele form i sposobów do jego naśladownictwa. I muszę tutaj uczciwie powiedzieć, że trzymanie jednego szczelinowca nie jest do końca właściwą drogą, nawet jeśli w naturze występują one pojedynczo, lub inne gatunki w parach. Ponieważ nawet wtedy wokół rewiru takiego Leleupa przewija się mnóstwo innych ryb. Ale w akwarystyce idziemy czasem na pewne kompromisy.

Zdjęcie3036

Obserwacje.

I tutaj streszczę wszystkie zachowania mojej ryby, jakie udało mi się przez ten czas zaobserwować. Przede wszystkim szczelinowiec był przez ten cały czas dość płochliwy. Wystarczyło wejść do pokoju, by jedynym śladem obecności był wirujący w toni pył piaskowy, pozostałość po szybkiej ucieczce do swej kryjówki. Nie zawsze jednak reagował w ten sposób. Bywały dni, kiedy przyglądał się ciekawie ‘’opiekunowi – prześladowcy 😀 ‘’ . Sporo czasu potrafił spędzać w swej kryjówce nieustannie ją podkopując i poprawiając, wtedy widziałem tylko żółty pyszczek wynurzający się zza kamienia, wypluwający kolejną porcję piasku. Jak przestawał kopać przysypywałem to trochę, aby od nowa miał zajęcie. Ryba była najbardziej aktywna przez kilka godzin od rana, potem potrafił już do późnej nocy nie wyjrzeć ze swej kryjówki. Było to irytujące, kiedy rano się mijaliśmy, a po powrocie obserwacja akwarium wyglądała tak – gapienie się w kamień zalany wodą. Ma to oczywiście swój klimat, bo kiedy Szczelinowiec łaskawie wypłynie olśniewając swoją żółcią, wtedy masz wrażenie, że warto było pomedytować w oczekiwaniu. Ale może się to znudzić…. Dlatego muszę powiedzieć, że to nie jest akwarium dla każdego, zwłaszcza dla osób, które przyzwyczaiły się do różnobarwnego ruchu kolorowych ryb.  Razu pewnego naszła mnie myśl na zmianę aranżacji. Podniosłem przeto jedyny kamień – kryjówkę mojej ryby i pokombinowałem z innymi. Rybka nie bała się ręki, ale doznał chyba szoku i przez tydzień nie zbliżył się do kryjówki, która widać dotychczas kojarzyła mu się z bezpieczną oazą. Smutno było patrzeć jak siedzi za rurą wlotową od filtra, co jakiś czas nieufnie spoglądając na swój kamień. Więcej mu go nie ruszyłem.

Zdjęcie3014

Podmiany!

Jak wiecie, ja wody w akwariach nie podmieniam praktycznie nigdy. Szczelinowcowi i musiałem, i chciałem. Gatunek po prostu to lubi, i ma to wpływ na jego zachowanie. Kiedy zapomniałem się z podmianą, stawał się stopniowo mniej aktywny przesiadując w swojej kryjówce, nie wypływając nawet do jedzenia. A po każdej podmianie rybka jak gdyby wyczuwała ‘’dobrą zmianę’’ czemu dawała wyraz pływając majestatycznie i badając otoczenie. Szczelinowiec praktycznie nie pływa przy powierzchni, zawsze jest to dół lub środek, w zależności od urządzenia zbiornika. Urządzenie mojego akwa było do bólu proste, kamień zalany wodą z piaskiem, który tak był dopasowany aby pod nim było miejsce do schronienia. Nie jest to jednak do końca dobre rozwiązanie, choć wydawało mi się takim z początku. O tym będzie za chwilę.

Rybka zdaje się wykazywać zachowania inteligentne, mój odróżniał mnie od osób dla niego obcych na których widok zawsze czmychał. Szok przyszedł pewnego dnia. Z powodu remontu pokoju, musiałem przełożyć go do mniejszego akwarium 25 litrów. Znając jego płochliwość byłem pewien, że spędzi w ukryciu cały czas prac. Jakież było moje zdziwienie, kiedy ryba w tym odkrytym akwarium pływała ciekawsko cały czas, wyraznie obserwując co się dzieje. Jak to możliwe? Zbiornik urządzony był o wiele inaczej, przede wszystkim mnóstwo kamieni i ceramicznych rur, które jak widać dały mu zwiększone poczucie bezpieczeństwa. Taki nieład. Ale zachowanie mojej ryby zmieniło się od tej pory zupełnie, zaczął jeść nawet suche płatki, które dotychczas wybiórczo wypluwał. Tak, że można chyba wysnuć wniosek o tym, iż urządzenie akwarium jest jakąś przyczyną co do zachowania się tych ryb. No ale… trzeba by to przeprowadzić na większej liczbie osobników.

Zdjęcie3028

Uwaga, awaria!

Gdy nie mamy w takim akwarium roślin, których w zasadzie tam nie potrzebujemy dzieją się różne ‘’cuda.’’ U mnie jedynym było rośnięcie brązowych glonów i delikatnego nalotu na szybie. Można to bez problemu wytrzeć od środka dowolną szmatką, co też w wolnych chwilach robiłem. Razu pewnego wyłączyłem przy tym filtr. Już nie zastartował… Wyczyściłem wszystko co się dało, brudny nie był. Turbina gorąca, pracy brak. Udało się odpalić w wiadrze z wodą, popychając ręcznie wirnik. No fajnie, tylko jak to włączyć przy zamkniętym kuble, i co tu się stało? Odesłałem moją Ikolę do naprawy gwarancyjnej. Uwinęli się w tydzień, ale najlepsza była przyczyna awarii. Ja podejrzewałem zużycie wirnika, ale jak powiedział facet od serwisu, trzpień wirnika został otoczony przezroczystym wapienno – kamiennym nalotem, który utrudniał jego start i pracę. Oczyścili to i wszystko działa. Piszę to ku przestrodze, po prostu twarda woda jaką mamy w Tanganice, ładowana cały czas rozpuszczanym wapniem z muszelek zrobiła swoje. Kolejne cenne doświadczenie… Oczywiście z Waszymi filtrami tak stać się nie musi, może ja miałem pecha.

Twardość wody w ‘’Tandze’’ i jej parametry czasem nie odpowiadają też innym żyjątkom żywym. Przykładem mogą być moje ślimaki helmety, które na swoich muszlach odkładały biały osad, były mniej aktywne i większość czasu ‘’posypiały’’ zamiast żerować. Zatoczki to już w ogóle – ten osad odkładał im się chyba nawet w środku muszli, nie były w stanie zbyt się poruszać i umierały. Wiem, trzeba być zdolnym aby ukatrupić ślimaki, które potrafią istnieć swobodnie w słoiku z glonami bez filtra na parapecie.

neolamprologus-leleupi-uvira-orange-1

Błędy…

Tak, ja też je popełniam. I dzielę się nimi po to, abyście nie powtórzyli ich Wy, bo po co? Moim błędem była aranżacja jako jeden kamień stanowiący tylko 1 kryjówkę. Skutkowało to właśnie małą aktywnością ryby, gdyż albo kopał nieustannie powiększając swoją norę (a piaseczek osypywał się z powrotem), była to taka nie kończąca się opowieść. Po przemyśleniach postanowiłem zmienić przy okazji rybce ten wystrój. Wygląda to tak jak na zdjęciach poniżej. Za największym kamieniem, czego nie widać, ułożone są ceramiczne rurki jedna na drugiej, które jeszcze między sobą tworzą dodatkowe groty. Rybka ma ich łącznie 4 do wyboru i korzysta z nich, mimo to, coś tam jeszcze sobie wykopał pod nimi. No i tutaj zauważam, że zachowanie jego zmieniło się, większa dostępność do kilku jaskiń spowodowała śmiałość i częstsze pływanie. Uwija się między nimi, bada, poprawia, no i o wiele częściej ukazuje mi się w toni akwarium. Wypada odszczekać co pisałem o nudzie w związku z tym gatunkiem. Z tego miejsca chciał bym przeprosić mojego Szczelinowca, jeśli to czyta.
Związek akwarysty z rybą, choć kontrowersyjny może być bardzo udany i owocny, jeśli puścimy czasem cugle wyobrazni, dopuszczając do głosu szczyptę szaleństwa.Bo jak wiadomo nuda w związku żadnej ze stron na dłuższą metę nie służy.

20668545_459582331076588_826145652_n

 

20667964_459582407743247_1115063688_n

20646047_459582517743236_1387582798_n

Inne wcielenia.

Oprócz naszej omawianej żółtej piękności, istnieją jeszcze inne warte uwagi gatunki Szczelinowców. Oczywiście nieco droższe i dużo trudniej dostępne. Wymienię 2 z nich, co do których uznałem, że nadają się one do prowadzenia w ‘’małej Tanganice.


Szczelinowiec cylindryczny.

Z natury są samotnikami, choć można je trzymać w dobranych parach. Rosną nieco większe od Leleupi, około 12 cm.  Urządzenie zbiornika jak i innych szczelinowców, im więcej kryjówek i zakamarków wśród kamieni, tym fajniej dla ryby. Ale pamiętajmy też o miejscach z drobnym piaskiem do kopania.  Potrzebują wyższej temperatury – o ile leleup daje radę od 18 wzwyż, tak tutaj spotykam się z opisami od 23. Być może te gatunki żyją na różnych głębokościach, stąd rozbieżność co do tolerancji temperatur.  Piszą, że ryba wymaga dużo przestrzeni – ale ja mówię tu o trzymaniu pojedynczych osobników. Rozmnażanie ryb nie interesuje mnie chyba od zawsze.

11003_080223153509

Szczelinowiec Buescheri

Chyba najpiękniejszy ze szczelinowców, jak i najlepszy kandydat do samotniczego żywota, z uwagi na dużą agresję wewnątrzgatunkową. Ponoć można w 1 akwarium trzymać najwyżej 1 parę tego gatunku, ale nie wiem czy mam w to wierzyć – przecież obecnie ludzie zakładają zbiorniki po kilka tys litrów, tam chyba podzieliły by sobie terytoria. Najlepszą odpowiedzią ‘’jak trzymać’’ będzie chyba to, jak gatunek żyje w naturze. Buescheri toczy żywot na 2 osoby – albo w parach, a te osobniki, które miały więcej pecha i z różnych powodów nie dobrały się w parę z żadną partnerką, żyją sobie samotnie w głębinach Tanganiki. Zatem obie drogi są właściwe. Ta ryba ‘’akwariowa’’ ( PS zawsze szlag mnie trafia jak czytam na różnych stronach ‘’ryba akwariowa’’ – praktycznie nie ma czegoś takiego). Totalny brak szacunku lub wiedzy na temat tego skąd pochodzą nasze rybki. Dygresja.
Ta ryba dorasta do około 9cm. I występuję w kilku odmianach barwnych. Wszystkie gatunki szczelinowców są mięsożerne. Z moim leleupem jakiś czas udało mi się utrzymać krewetki, do czasu, aż ‘’wyczaił’’ ich obecność w rogatku. Nie próbował ich tam ganiać, nie. Przekopał się z drugiej strony pod kamieniem na przeciw rośliny. Tam wyglądał w bezruchu. Kiedy tylko jakaś krewetka zapuściła się z wędrówką poza roślinę, wtedy błyskawicznie atakował porywając kąsek. Potrafił być bardzo cierpliwy, tkwiąc w nieruchomo jak szczupak, no i sporo mi ich wyłapał. Zauważyłem jak się bawi dopiero po paru dniach.
Innym razem musiałem na chwilę odłożyć tam dorosłego raczka CPO. No i spoko – Szczelinowiec tylko go sobie obserwował, odprowadzając go wszędzie jak pies. Potem jednak zaczął przypuszczać jakby ‘’kontrolne ataki’’ tzn niemocne skubnięcie, po którym natychmiast zmiatał do swej norki lotem błyskawicy. Raczek przestał wędrować i czas spędzał zaszyty pod rośliną. Szybko podziałałem z budową osobnego akwarium dla niego. Musimy pamiętać, rodzaj neolamprologus to drapieżniki, i mimo, że z początku bywają ‘’gapowate’’ to instynkt zawsze dojdzie do głosu.

Neolamprologus-buescheri-Kachese

Zielenina.

W Tandze rośliny nie są konieczne, ale posadzić można. Ze swej strony mogę polecić 2 banalne gatunki, które w tym jeziorze występują. Pierwszy to oczywiście Nurzaniec Śrubowy (Vallisneria spiralis), który dobrze znosi twardą wodę. Drugi to Rogatek Sztywny (Ceratophyllum Demersum), który jest o tyle moim zdaniem lepszy, że pochłania duże ilości wapnia – na szybach będzie mniej osadu. Nie rozrasta się w podłożu i nie puszcza mało estetycznych korzeni. Nie mam pojęcia tylko czy oba gatunki występowały tam jakoś naturalnie, czy też zostały zawleczone.

Podsumowanie, zalety, wady?

Wiem, że niektórzy z Was już po pierwszym moim wpisie na ten temat zdecydowali się założyć takie akwarium. Pokazywaliście mi w wiadomościach na stronie. Jestem ciekaw jak się Wam teraz wiedzie 🙂  W mojej ocenie nie jest to zbiornik dla każdego, choć jakiś czas był dla mnie idealny. Jedyna pielęgnacja to dolewanie wody i przetarcie szyb. Podmiana wygodna, gdyż akwarium mam otwarte, szczelinowce nie są skore do wyskakiwania, trzymają się dna. Tylko siedz wieczorami i obserwuj… Z tym, że nie zawsze było co, jeśli rybka spała pod swym kamieniem. Po jakimś czasie zaczęło mnie to wkurzać, mimo, że początkowo zbiornik działał jakby bardzo uspokajająco ( terapia akwariowa 😛 ). Zapragnąłem życia i ruchu w zbiorniku. No i tak zakończyła się przygoda z małą Tanganiką, na rzecz powrotu do strumieni. Ale jeśli ktoś lubi mieć piękny gatunek w akwarium, swego rodzaju tajemniczość i niepewność – akwa na pierwszy rzut oka puste, ale kiedy wypłynie ryba z nory, no to mamy żółty splendor i olśnienie – WOW! I jeśli ktoś ceni sobie wygodę obsługi zbiornika tj, mały nakład pracy przy nim, to jak najbardziej polecam.

Co dalej ze stroną, czemu nie na nowych wpisów! – Komunikaty BuszPasterskie.

Tak, wiem, że nie ma. To nawet nie brak weny, tylko czasu. Wpis który właśnie widzisz i przeczytałeś zajął mi jakoś od 6 rano do 12 – prawie 6 godzin aby to jakoś wyglądało. Choć czyta się szybko, tylko bierzmy pod uwagę wyszukanie zdjęć i filmów, sprawdzenie informacji i literówek, wreszcie zamieszczenie tego wszystkiego na blogu. Jeśli akwarystyka to moje dodatkowe hobby, bo tak właśnie to postrzegam, to inne rzeczy którymi się zajmuje są pasją która mnie wypełnia i którym chcę się oddawać prawie w całości. ”To po co zakładałeś tą stronę D…u! 😛 ”
Ale spokojnie. W planach na te wakacje mam opis kilku niebanalnych gatunków, aby rozwinąć dział ”ryby” oraz opis jednego ciekawego biotopu, choć to nie do końca właściwe słowo. Także, do zobaczenia 🙂

A tutaj jakby się komuś nudziło, 4 godzinne nagranie z podwodnego świata Tanganiki i poczynania muszlowców – prawdopodobnie Lamprologus Ocellatus.  Poznajcie prawdziwe życie 🙂

 

 

Jezioro Inle – Rogatkowe Inspiracje

Dziś chciał bym podzielić się z Wami jedną z moich akwarystycznych historii. Pamiętam ponad rok temu, kiedy zakupiłem sobie kostkę, aby urządzić w nim kawałek jakiegoś jeziorka. Inspiracją było akwarium z tego zdjęcia poniżej, zaprezentowane przez Paweł060 na kilku forach akwarystycznych. Odwalił on kawał dobrej roboty jeśli chodzi o ten biotop, tak , że z mojej strony tylko kilka zdań dodatku z praktyki, a wszystko co trzeba znajdziecie w zamieszczonym filmie. Nie ukrywam, że spodobało mi się owo akwarium bardzo, i z wyglądu starałem się odtworzyć, coś podobnego, z tą różnicą, że dla krewetek. Mimo, że rozmawiamy o azjatyckim jeziorze Inle, nie sugerujcie się widokiem krewetek czy bojownika na zdjęciach, chodzi mi o to, aby pokazać sam wystrój.

na forum
Akwarium użytkownika Paweł 060 z kanału PAWEŁ AQUARIUM

O samym jeziorze kilka najważniejszych rzeczy. Rzekomo występuje w nim mało materii organicznej, co wynika z opisu Danio Erythromicron, piszą, że w wodzie miękkiej i kwaśniej mają czuć się zle. Czy tak by było, nie wiem, bo ich nie pytałem. Podłoże jeziorka jest bardzo żyzne, obecnie ekosystem tamten boryka się z zanieczyszczeniami chemicznymi, oczywiście od człowieka. Temperatura wody nie spada poniżej 18 stopni, zatem ogrzewanie nie powinno być konieczne. Występuje w nim sporo endemicznych gatunków ryb i roślin, my omówimy sobie tylko jeden, który mnie interesuje.

Ryby – Danio Eryhromicron

Prześliczny mały klejnocik, z wyglądu przypomina miniaturowego okonia. Dorasta do 2 cm, ciało zdobią poprzeczne pręgi. Dobrze czuje się w większej grupie, z możliwością ukrycia się. Bywa bardzo nieśmiały i płochliwy, choć z czasem zachowanie to może ustępować. Toleruje temperatury z zakresu 20 – 24 c, tzn najlepiej się w nich czuje. Zamieszkuje gęsto porośnięte strefy przybrzeżne jeziora, co pewnie tłumaczy jego zamiłowanie do ukrywania się.  Zjada pokarmy żywe jak i suche.  Taka ciekawostka, że najpierw kiedyś tam, zaliczono go do rodzaju microrasbora. Gatunek w zasadzie idealny, do małych zbiorników biotopowo – gatunkowych.

3615544622_e041b4b781_z

Cerathophyllum Demersum

Rogatek sztywny. Główna roślina, jakiej użyjemy do dekoracji naszego jeziorka. Mimo, że nie jest to do końca naturalne, polecam zakotwiczyć go w piasku. Przypomina wtedy wyglądem miniaturowe świerki, i wygląda bardzo dekoracyjnie. Możecie odszukać go wszędzie, w naszej strefie klimatycznej porasta bagna, jeziora, stawy, ogółem wody stojące. Ja swój ‘’pozyskałem’’ właśnie z jakiegoś stawu oraz jeziora, zaaklimatyzował się bardzo szybko i już rośnie. Jedyne, na co polecam zwracać uwagę, to ‘’pasażerowie na gapę’’ jacy mogą przywędrować przyczepieni do rośliny. Dlatego dobrze ją wypłukać pod prysznicem. Zastosowanie rogatka ma swoje plusy i minusy, które wymienię poniżej. Te z jezior i stawów mają zazwyczaj grubsze brązowe łodygi oraz bardziej szorstkie, chropawe, grube liście. Rogatek przybiera taki wygląd od chłodniejszej wody, inni mówią, że chodzi o podgatunki, jeszcze inni równie ciekawą teorię o dostępności składników odżywczych.  Te z akwariów są bardziej miękkie i delikatne.

ceratophyllum_demersum_rigid_hornwort_14-09-06_1

rogatek-sztywny-hornwort-ceratophyllum-demersum-02
Wersja akwariowa, zawsze bardziej delikatna. 

Rogatkowe plusy i minusy.

Jest to roślina bardzo ‘’światłożerna’’, jakieś 12 godzin świecenia to taki standard. Przekonałem się o tym zeszłego roku, kiedy moje jeziorko widoczne tutaj na zdjęciach poniżej, jeszcze funkcjonowało. Musiałem wyjechać na kilka dni. Domowników poinstruowałem jak mają opiekować się tym akwarium, jednak brzydko oszukali mnie, nie zapalając oświetlenia w ogóle, bo ‘’hehe, kto to widział świecić roślinom w akwarium, starczy im dzienne’’.  Po powrocie, rogatek objawił mi się w tragicznym stanie, półprzezroczysty, białawy, w toku rozpuszczania się. A to tylko 3-4 dni bez światła. Udało się uratować roślinę tylko dzięki wykorzystaniu i odcięciu górnych pędów, które jeszcze zachowały zieleń. Natomiast całe akwarium, było w szczątkach pływających martwych igieł rośliny. Jaki z tego morał? Akwarysty, nie oszukasz…Nie próbuj.

tn_Ceratophyllum-Demersum-2
Różnica między rogatkiem ”dzikim” , a pochodzącym z akwariów jest dość widoczna. 

Roślina ssie też mnóstwo składników ze słupa wody, i bywa, że wyżre wszystko po czym zaczyna głodować. Wzrost hamuje, i dawaj od nowa – rozpuszczanie się, nawożenie własnymi zwłokami, trochę podrośnięcie no i ogólnie nic fajnego. Dlatego wymaga regularnego nawożenia przy skąpej obsadzie ryb czy krewetek. Rośnie szybko i cieszy oko, ale trzeba tego pilnować. Co jest też pewnego rodzaju minusem, gdyż co jakiś okres, czasem nawet raz w tygodniu musimy ją poprzycinać , sadząc od nowa jej górne części. Dolne z czasem robią się coraz brzydsze.  To grzebanie jest konieczne, jednak straszy rybki.

Glinianka?

Wspominałem, że w omawianym jeziorku podłoże jest żyzne. Można to imitować dodając nieco gliny na piasek, która rozpuszczając się pokryje go cienką warstwą, nadając podłożu bardziej naturalny,ciemny ton. Z czasem stopniowo będzie ‘’przesiąkać’’ przez piasek.  Można obawiać się oczywiście glonów, ale taki ‘’myk’’ posłuży i rogatkowi dostarczając mu żeru w postaci pierwiastków J U mnie pojawiał się jedynie delikatnie zielony nalot na 1 szybie, który bez problemu usuwałem podczas pielęgnacji rogatka. Można i gliny nie dawać, jak kto chce.

Wystrój.

Głównym elementem dekoracyjnym jest roślina, która stopniowo zarośnie większość przestrzeni. Nie dajemy szyszek olchy, aby nie zakwaszać wody (wiem, u mnie na zdjęciach są). Aczkolwiek w obecnej odsłonie zrezygnowałem z nich. Można pokusić się o jakieś patyki, kawałki trzciny czy suchy listek brzozowy lub buku. Tło czarne…

Lemna trisulca.
W poszukiwaniu rogatka, natknąłem się na jeszcze inną ciekawą roślinę porastającą nasze akweny, mianowicie rzęsę trójrowkowa. Rośnie bardziej w toni niż na powierzchni, zaczepiona o gałązki tworzy dekoracyjne plechy.  Myślę, że warto zwrócić na nią uwagę przy projektowaniu aranżacji, nie jest tak dokuczliwa w pielęgnacji i ogarnięciu jak Lemna Minor.

Plusy, minusy…

Ma je każdy zbiornik, i każdy biotop. Co dostrzegam, staram się przekazać.

+ Prostota aranżacji i łatwość utrzymania
+ Dekoracyjny wygląd
+ Tanie do realizacji
+ Przejrzystość, czystość
+ Naturalność

– Nawożenie
– Pielęgnacja rośliny
– Mało ryb do wyboru ( Ja robię akwaria dla samego klimatu, więc lata mi to w sumie)
– Czas świecenia
– Glina – jeśli ją zastosujemy, przy grzebaniu może pylić i mącić wodę.

Mimo wszystko, myślę, że warto zwrócić tą odsłonę akwarystyki uwagę, zwłaszcza, że pielęgnacja nie jest trudna, aranżacja banalna, a wszystkie potrzebne elementy wystroju możemy łatwo zdobyć z natury.

No i film, w którym znajdziecie wszelkie potrzebne wskazówki i ciekawostki odnośnie urządzania takiego bajorka. 

Oraz ubiegłoroczna kostka. 

20160909_201058_001

20160909_200620

Obecnie startuję z czymś takim jeszcze raz, czekać tylko aż zarośnie…

Zdjęcie2780

Sposób na glona – Clithon Corona

9cb9f5538ec2becfae491b76a452d6ca

Pamiętacie pewnie inny tekst, w którym polecałem Wam zamiast otosków ślimaki Military Helmet, jako, że Otosy pochodzą głównie z odłowu, a my jako świadomi akwaryści unikamy praktyk, w których wydziera się zwierzęta ze środowiska naturalnego na potrzeby hobbystki. Chodzi też o odporność, w kategoriach której helmety bezkonkurencyjne wygrywają z wrażliwymi Otoskami.

Oczywiście oba gatunki ślimaków, także z odłowu pochodzą…. 😦  Jednak biorąc pod uwagę ich odporność i przeżywalność, nie rozdzierał bym nad tą kwestią zbytnio szat, choć  też mi się to nie podoba.

Dziś chciał bym przedstawić Wam jeszcze innego sympatycznego glonożercę, który w handlu objawia się pod nazwami Ślimak Rogaty – Clithon Corona.  Póki co, jest to zbiorcza nazwa dla wielu różniących się kształtem i kolorem skorupy odmian czy też podgatunków z rodzaju, a których nikt niestety na tą chwilę nie odróżnia.

Ale dlaczego w ogóle Clithony? W czym są lepsze od helmetów?

Historia tego posta i moich ślimaków, jest banalna, po prostu zobaczyłem w sklepie coś nietypowego, kupiłem kilka. Dopiero poczytałem….Zła kolejność, wiem 🙂 A następnie zobaczyłem co potrafią, i dokupiłem kolejne. A potrafią więcej niż Military Helmet.
Dlatego, że są mniejsze, przez co bardziej mobilne i zwinne. Nurzaniec, który do mnie ostatnio trafił może nie był w tak tragicznym stanie, ale bujnie porośnięty, dumnymi, gęstymi wąsami krasnorostów. Jakoś szczególnie mi to nie przeszkadza, ale….Jakież było moje zdziwienie, kiedy ujrzałem Clintony bez problemu sunące po cienkich łodygach rośliny, z wyraźnym upodobaniem i jakby wyborem miejsca żerowania. Krasnorosty znikały szybko, po ponad tygodniu nie mam po nich śladu. To niewątpliwie zaleta, w porównaniu z większym i cięższym Helmetem, który nie jest w stanie żerować na tak cienkich roślinkach.Kolejna zaleta to ‘’Helenoodporność’’. Podobnie jak military helmet, clintony zdają się być nietykalne dla krwiożerczych wojowników Anetome Helena.

horned-nerite-snail-mixed-clithon-sowerbyana

Jak żyją i jak o nie dbać.

Dbać w zasadzie zbytnio nie trzeba. Poruszają się wolno, a w czyszczeniu są dokładne. Raczej nie przekopują podłoża, co zdarza się helemetom, kiedy jadą w dół po szybie. Zamieszkują rzeki, strumienie, rozmaite kanały na obszarze Tajwanu, Filipin, Nowej Gwinei i Japonii. Czyli będą więc dobrym wyborem, dla środowisk akwariowych mających przypominać wartko płynące strumienie. Podobnie jak helmety i neritiny mogą składać białe jaja, jednak larwy nie przeżywają w wodzie słodkiej. Ponoć są rozdzielnopłciowe, choć rozróżnienie płci należy do wyczynu.
W zasadzie ślimakowi jest obojętnie, jak urządzimy to akwarium. Mała tylko uwaga, jako, że maluch ma na skorupie kolce – rogi, to projektujmy wszystko tak, aby nie było zakamarków, w których mógłby się zaklinować. Tolerują temperaturę od 17 do 29 C. Co czyni go alternatywą dla ciepłolubnych Brotia Pagodula, czy Tylomelanii.
Zaletą jest też piękny wygląd, jeśli trafimy na jakąś nietypową odmianę. Moje są oliwkowo zielone.

Ogłoszenia Parafialne : 

Jak pewnie wczoraj zauważyliście, została zmieniona nazwa naszej grupy Akwarium dla każdego, na Akwarystyka Tradycyjna – Miejsce kulturalnej wymiany myśli. Dlaczego tak?
Otóż wcześniej zmiana nie była możliwa, z uwagi na ”humory” facebooka. FB informował, że zmiana nie jest wykonalna, po przekroczeniu pewnej liczby członków. Teraz się okazało, że jednak można. A istnieje już społeczność o nazwie ”Akwarium dla każdego”, z którą to nie mamy nic wspólnego poza hobby, a z którymi byliśmy notorycznie myleni. Teraz strona i grupa funkcjonować będą pod w miarę spójną nazwą.

Do partnerów naszej strony dołączyła ostatnio inicjatywa SOS dla Zwierząt , oraz projekt
Szepty Kniei – Opowiadania Przyrodnicze , czyli tajemnice lasu, gwar łąk i tchnienie pól zawarte w malowniczych literackich opowieściach. Przystań relaksu dla Duszy, do której odwiedzania serdecznie Was zapraszam.

Krewetki ”Red cherry” w akwariach tradycyjnych.

Dobry to,tani dodatek do pizzy…ale nie tylko. Jako, że goszczą już u mnie jakiś czas opiszę nieco, co zaobserwowałem.Dla doświadczonych kreweciarzy będą to informacje ”nic nie wartne” oraz mogą się z nimi nie zgadzać, czy też nawet przerazić, tak więc standardowo już zawodowych kreweciarzy uprasza się o nie czytanie tego wpisu 🙂
Przez wielu już nie docenianie, bo przecież, mamy do dyspozycji tyle drogich odmian barwnych, oraz dużo droższych Bee, że pospolite ”redki” bywają i pogardzane. A przecież zachowują się tak samo, jak ich bardzo drogie i kolorowe siostry.
Krewetka red cherry przedstawia swą osobą dość pocieszny widok, czarne oczka,długaśne ruchliwe czułki-wąsiki, do tego odnóża. I to aż 3 rodzaje! Każde służy czemu innemu, te pierwsze tzw szczypczyki albo nożyczki jak niektórzy wolą. Tymi to łapkami chwytnymi krewetka pobiera pokarm. Drugi rodzaj odnóży służy krewetce do przemieszczania się po powierzchniach stałych, korzeniach, kamieniach ,gałązkach ,roślinach. Trzeci rodzaj natomiast do pływania, co wygląda bardzo śmiesznie jeśli ktoś nigdy tego nie widział. Chociaż wychodzi im to całkiem z gracją. Odnóżami tymi krewetki samice wachlują też jajeczka.

09

O zachowaniach.

W zasadzie cały czas żerują, czyszczą czułki, czasem pływają lub chodzą po korzeniach, roślinach. Ewentualnie kopulują. Można się pośmiać kiedy krewetka dosiada czasem sunącego po szybie ślimaka i tak sobie jedzie… Kiedy się czegoś przestraszą potrafią bardzo szybko ”skoczyć” w dowolnym kierunku . Moje są bardziej aktywne chyba w nocy, nie wiem ,może to normalne. A może przychodzą do karmy dla otosków którą wrzucam po zgaszeniu światła.

Żywienie.

I tutaj dochodzimy do pierwszego dużego plusa na korzyść red cherry. Zjedzą praktycznie wszystko co jest materią organiczną. Od karmy do ryb ,po martwe ryby i przynajmniej nie rozchorują się bo nie chorują na ”rybie” dolegliwości ,mogą być co najwyżej nosicielami. Są dwie szkoły żywienia krewetek, jedni uważają że nie należy ich niczym dokarmiać bo mają w akwarium pod dostatkiem karmy, inni, że należy podawać specjalne pokarmy. Fakt faktem że w obu szkołach red cherry egzystują i rozmnażają się. Jedzą dosłownie wszystko ale najlepszym wyborem będą pokarmy roślinne, np suchy liść dębu, orzecha, liść pokrzywy, skrzyp polny, suszony banan jabłko oraz sporo można poeksperymentować z innymi owocami czy warzywami. Zwracajmy tylko uwagę, czy nie są pryskane, jak i nie trzymajmy takich resztek długo w akwarium. Dlatego wyżywienie ich nie przedstawia żadnych problemów i kupowanie pokarmów można sobie całkowicie odpuścić. Inni uważają że muszą mieć specjalistyczne pokarmy. Na pewno w naturze też mają, ich miłośnicy siedzą i tam dorzucają im specjalne pałeczki by nie głodowały biedne…O, chwila RC nie występują w naturze jako ta odmiana. Oczywiście kupno pokarmu jest wygodniejsze niż samodzielne suszenie. U mnie w ”krewetkarium” nie zwracały uwagi na żaden specjalistyczny pokarm ,natomiast żerują na suchych liściach i korzeniach. Na wszystkim można zrobić więc pewne firmy zwęszyły interes i wzięły się za produkcję ”jedynych najlepszych i najbardziej naturalnych” pokarmów dla krewetek. Uśmiałem się bardzo czytając ich poetyczne opisy:
” Liście orzecha posiadają duże zdolności przeciwzapalne, bakteriobójcze, grzybobójcze, przeciwrobacze w akwarium przyjmują role naturalnego antybiotyku. Nasze liście są młode i oprócz działania prewencyjnego na wodę , służą po namoknięciu jako pokarm dla krewetek.”
Oczywiście wszystko to po części prawda, ale zrozumiałem dlaczego moje krewety nie ruszały wrzucanych podobnych specjałów. Po prostu całe to akwarium, aż ‘’kipiało’’ od pokarmu dla nich który można normalnie kupić, było to w stylu black water a więc miały tam liście dębu, orzecha, buku, szyszki olchy, cienkie gałązki z osadem na których cały czas żerują.

krewetka-red-cherry-neocaridina-davidi-var-red-10

Warunki i utrzymanie:

Tutaj kolejny plus dla red cherry ,zadowolą się już bardzo małym akwarium 10-30 l ,choć spotykam się z opiniami, że i tyle to stanowczo za mało, pomimo, że wszystkie krewetkaria robione są właśnie w tych rozmiarach. Osoby te, za pewne nie wiedzą, że w naturalnym środowisku dzika ich odmiana żyje w dużym zagęszczeniu a do dyspozycji ma same kamienie i korzenie ,z bardzo małą ilością roślin.Tak więc ”roślinniaki” czy ”mcharia” nie są najwłaściwszym środowiskiem dla red cherry i nie wiem kto to wymyślił-rozumiem zielone cieszy oko i podoba się. Co nie zmienia faktu, że krewety lubią na roślinach i we mchach buszować.  Inna sprawa że można wyszukać i takie opowieści :  ” Kupiłem filtr kubełkowy używany, 2 dni stał zalany ,po czym otwieram a tam żywe krewetki, co robić?” To jak najbardziej możliwe. Czytałem też na pewnej grupie,  że niby żyja dziko w zalewie szczecińskim i przezimowują. Osoby twierdzą że o każdej porze roku poławiają je tam sobie do hodowli. Być może chodzi o jakiś inny gatunek. Nie wiem co tym myśleć ,bo według internetu red cherry tolerują temperatury od 18 do 24 najlepiej. Z moich obserwacji, aktywność spowalniają przy 15, a giną przy 10. I nie, nie męczyłem krewetek aby to sprawdzić, znajomy kiedyś transportował autem zimą, i zmierzył temperaturę.  W filtrach, jeśli się tam zostaną żyją sobie wcale nie najgorzej. Zawsze przy czyszczeniu wylatuje mi sporo żywych.

Inne obserwacje.

U mnie krewety były chyba, we wszystkich możliwych akwariach jakie robiłem. Ich zachowania w tych zbiornikach pozwoliły mi zweryfikować ‘’wiedzę internetową’’ odnośnie błyszczących i wypucowanych zielonych cudeniek z full techniką, jakoby te stworzonka według niektórych potrzebowały do szczęścia. Wstrząs pierwszy – nie lubią one mocnego oświetlenia. W jednym akwarium każdego poranka następował ten sam rytuał – zapalenie światła, co skutkowało odskakiwaniem spłoszonych kreweciątek w różne strony, i szukania sobie ciemniejszych kryjówek. Jeśli oświetlenie było rzeczywiście mocne, jakoś mniej pokazywały się na przestrzeniach, wybierając miejsca zacienione. Dopiero po zapaleniu słabego oświetlenia wieczornego stawały się bardziej aktywne. Dały nawet radę w Tanganice z muszlowcami wielopręgimi, gdzie jednak cały swój czas spędzały na gąbce od filtra.
Ale najlepiej, prowadziły mi się w akwariach typu Czarnych Wód. Słabe oświetlenie, mnóstwo rozkładającej się materii organicznej służącej im za pokarm, widocznie to powodowało booom rozmnażania. Zawsze po iluś miesiącach funkcjonowania takiego akwarium miałem niezliczone ilości kreweciej drobnicy, a samiczki cały czas nosiły jajeczka. Dodam, że wtedy też prawie niczym ich nie dokarmiałem. W obecnym akwarium w typie strumienia, mimo, że żyją sobie już długo, rozmnażają się o wiele mniej. Być może, ma tu też udział niższa temperatura wody. Można zobaczyć je pod tym linkiem.

Mini strumień – niskobudżetowa akwarystyka środowiskowa

Co do połączeń z rybami, uważam, że szczęśliwa krewetka nie powinna ich znać. Nawet jeśli jakiś gatunek nie interesuje się nimi, to i tak przypadkiem zbliżenie się rybki powodować może reakcje obronne i odskoki. Pamiętam, jak do swojego strumienia wpuściłem kiedyś eksperymentalnie grupkę Danio, które zjeść ich nie mogły, ale nieustannie podskubywały. Krewety znikły mi z widoku na ponad tydzień, tak długo jak gościły ryby. Innym razem, byłem świadkiem jak podrastający narybek gupika w kostce, już próbował atakować i zjadać mniejsze od siebie sztuki.
Zdarza się, że przez obecność ryb krewetki częściej wyskakują z nie przykrytego zbiornika. Nie wiem czy dobrze robię, ale jako, że obawiam się takiego malucha zgnieść, zawsze, gdy zdarzało mi się taką krewetę zobaczyć na czas, podnosiłem za czułki i przenosiłem do zbiornika. Od kiedy nie mam ryb, ‘’zjawisko’’ nie występuje.
Muszę też zauważyć, że dużo lepiej radzą sobie z nurtem wody, i poruszaniem po śliskich gładkich kamieniach, niż np. raczki CPO. Nie widzę, by sprawiało im to jakiś szczególny problem.

dsc_3611-1
Na czarnym podłożu i w dużej grupie prezentować się będą najpiękniej, choć nie pokażą nam całości swoich możliwych zachowań. Prawdziwe oblicze Red Cherry ukazuje dopiero w dzikim akwarium, gdzie ma możliwość wspinać się, pływać, ukryć. 

Należało, by jeszcze wspomnieć o sprawach wody. Jako, że nie badam u siebie parametrów, to jednak pamiętam, że w akwariach typu BW miewały problemy przy zrzucaniu wylinki, pancerzyk nieco odstawał, i bywało tak ileś dni, zanim nastąpiła całkowita wylinka. Wysnuwam więc nieśmiały wniosek, że bardziej miękka i zakwaszona woda, nie do końca im służy.

No cóż, zwierzaki te mogę polecić czy jako uzupełnienie, ekipę czyszczącą, albo głównych mieszkańców zbiornika. Ich niesamowita plastyczność pod względem środowiska, pocieszne zachowania do obserwacji, odporność, prostota utrzymania sprawiają, że są one doskonałym wyborem w akwarystyce niskobudżetowej. A na pewno będą dobrym wstępem, do ewentualnego rozpoczęcia krewetkowej przygody.
Więcej informacji odnośnie krewetek tkwi w odmętach Internetu, i tylko czeka, aby zostać przeczytane 🙂

china_habitat_bee_shrimp
Jako ciekawostka, podobno naturalne środowisko krewetek Bee. Na blogu zamieszczone jest też kilka filmów ze środowisk różnych gatunków odmian dzikich.